Jak Grecy i Goldman Sachs strategię z Kercelaka stosowali

Ubiegły, smutny dla Polaków tydzień, był świadkiem fascynujących wydarzeń w gospodarce światowej.

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), pozwała w piątek wielki bank inwestycyjny Goldman Sachs za oszustwa związane ze sprzedażą instrumentów finansowych opartych o pożyczki hipoteczne.

Regulator zarzucił bankowi, że nie podawał klientom istotnych informacji dotyczących tego typu instrumentów.

Jakby tego było mało, to kolejnym i to niebywałym zarzutem, jest współpraca banku z funduszem hedgingowym Paulson &Co, o …zarabianie na tym numerze.

Goldman Sachs poinformował, że zarzuty są nieuzasadnione i firma będzie bronić swojej – uwaga! – reputacji.

Rację ma i sprawę przed sądem wygra oczywiście Goldman Sachs, tym bardziej, że to amerykańscy urzędnicy najwyższego szczebla, po zakończeniu służby państwowej, ubiegają się o pracę w wielkich bankach, a nie na odwrót, a i amerykańscy sędziowie od dawna rozumieją, że z rygoryzmem prawnym nie należy przesadzać.

Dla niezainteresowanych gospodarką (a takich jest większość) przypomnę tylko, że Goldman Sachs to ten bank, który przyjął naszego Kazia na naukę angielskiego, doradzał Polsce podczas wielu prywatyzacji i pomagał Grekom, w robieniu przez lata w trąbę Komisji Europejskiej.

I w ten sposób, przechodzimy płynnie do drugiego newsa, dotyczącego tym razem greckiego sposobu, na rozwalenie strefy Euro:

Jak wiadomo (a może jestem niepoprawnym optymistą) starożytni Grecy są ojcami europejskiego teatru, co ma ścisły związek z ostatnimi wydarzeniami w strefie Euro.

Po ujawnieniu (pod koniec ubiegłego roku), że Grecy przez całe lata podawali Brukseli dane a la Gierek, a Bruksela te dane przyjmowała równie bezkrytycznie, jak zapewnienia Pekinu o przestrzeganiu praw człowieka w Tybecie, nastąpiła sekwencja wydarzeń, jak z tragedii greckiej:

  1. Najpierw było pomstowanie na Greków
  2. Potem (pod koniec lutego) łaskawe i obwarowane pouczeniami i zastrzeżeniami, obiecanie 25 miliardów Euro, na ratowanie niewypłacalnej greckiej gospodarki
  3. Na to Grecy hardo odpowiedzieli, że pieniędzy nie chcą i poradzą sobie sami (deklaracja z 21 marca), co wywołało wśród europejskich tuzów reakcję paniczną, bo co to znaczy, a raczej ile już kosztuje sponsorów, radzenie sobie przez Grecję samemu, to się euro-politycy 3 miesiące temu dowiedzieli. Samą Francję – 120 miliardów Euro, lekko licząc :-) .
  4. W rezultacie – 60 miliardów danych cichutko, do tego na warunkach preferencyjnych (oprocentowanie, poniżej rynkowego!)

Zmierzając do puenty, pozwolę sobie zwrócić uwagę na identyczność strategii biznesowej, zastosowanej przez Grecję i Goldman Sachs.

Aby oszczędzić czytającym nudnego, ekonomicznego słownictwa, posłużę się przedwojennym, warszawskim powiedzeniem, używanym przez ekonomistów z prekursora Bazaru na Stadionie X lecia, czyli Kercelaka:

Masz frajera, to go duś, jak się zmęczy – to go puść!

W wyniku stosowania tej strategii, mały, 9 milionowy kraj, trzyma za – użyjmy eufemizmu – klejnoty, całą strefę Euro.

Nie ma się więc co dziwić, że bankowy gigant, trzyma za to samo, największe (chwilowo), światowe mocarstwo.

Morał z tego taki, że jeśli ktoś w Polsce ośmieli się obiecać nam przysłowiowe krew, pot i łzy, to znaczy , że jest to (cytuję za Jaremą Stępowskim) łajdak, i straszna śwynia (pisownia oryginalna).

Jest to tekst z blogu Ewarysta-Fedorowicza, jak Grecy i Goldman Sachs strategię z Kercelaka stosowali.
Znalazłem go w internecie, potwierdza on moje zapatrywania, z którym chciałbym zapoznać moją rodzinę. HR

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>