Nagrody marszałków sejmu 2012

Zarobki parlamentarzystów pod lupą organizacji obywatelskich

Nagrody przyznane prezydium Sejmu wzbudziły silne społeczne emocje. Instytut Myśli Obywatelskiej zainteresował się nimi
już rok temu.

Przemysław Żak z Instytutu Myśli Obywatelskiej: Tak, jako fundacja wysłaliśmy do Kancelarii Sejmu wniosek o udzielenie informacji publicznej o członkach prezydium oraz szefie Kancelarii Sejmu, którzy otrzymali premie w VI i VII kadencji Sejmu. Odpowiedziano nam, że nie wypłacono tym osobom żadnych premii.

Tylko nagrody. Czyli to samo, ale inaczej nazwane.

Tak, ale nas o tym nie poinformowano. Tylko przysłano suchy komunikat, że nikt premii nie otrzymał. Sprawdziliśmy podstawę prawną i ponowiliśmy wniosek. Otrzymaliśmy listę osób z nagrodami wraz z szefami Kancelarii Sejmu. Nie są to małe sumy, ale wcale nie to było dla nas bulwersujące.

Zobacz pełną listę nagród

A co? Dwie kwestie. Pierwsza to sposób przydzielania nagrody, który generuje potencjalny konflikt interesów. Marszałek Sejmu dzieli nagrody dla wicemarszałków oraz szefów Kancelarii Sejmu, a jeden z wicemarszałków – nie wiadomo, dlaczego tylko jeden, ani też, jak się go wybiera i w ogóle dlaczego ma takie uprawnienia 
– przyznaje ją marszałkowi Sejmu. Natomiast szef Kancelarii Sejmu akceptuje te nagrody. Trudno o przykład bardziej jaskrawego konfliktu interesów. Druga kwestia to argumentacja udzielenia nagrody, która jest nieweryfikowalna i całkowicie nietransparentna. Chodzi o to, że stosowana odpowiednio ustawa o pracownikach urzędów państwowych stanowi, że nagrodę można przyznać za „szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej”. Problem w tym, że nie ma w tym względzie żadnej dokumentacji, na podstawie której można byłoby zweryfikować „te szczególne osiągnięcia” każdego z nagrodzonych.

Mnie zastanowiło, jakie „szczególne osiągnięcia” miał marszałek Bronisław Komorowski w kierowaniu Sejmem w 2007 r., a więc po 1,5 miesiąca pracy. Z listy, którą pana fundacja otrzymała, wynika, że otrzymał 16,3 tys. zł. Także wicemarszałkowie.

Problem leży właśnie w braku możliwości zweryfikowania tych informacji. Ustawa mówi o osiągnięciach, czyli czymś ponad obowiązki wynikające z funkcji. I to „szczególnych’’. Poza tym dziwi nas także, jak to możliwe, że „szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej” mają wszyscy członkowie Prezydium Sejmu i szefowie Kancelarii Sejmu. Wszyscy, często po równo, co może wzmacniać podejrzenie, że przyznawano je w sposób nierzetelny i nieprzejrzysty.

Jeszcze raz podkreślam – nie bulwersuje nas wielkość nagród, ale brak jakiegokolwiek dokumentu wewnętrznego, z którego wynikałoby, że ktoś, zanim przyznał nagrodę, usiadł i naprawdę zastanowił się nad „szczególnymi osiągnięciami”, które można wymienić w punktach i uzasadnić. Jestem ciekaw, czy gdyby panią marszałek poprosić o wymienienie takich konkretnych zasług, to czy byłaby w stanie to zrobić. Dziś nie można tego weryfikować. Gdy zapytaliśmy dlaczego, odpowiedziano nam, że przepisy „nie wymagają pisemnych uzasadnień”.

Lista osób, które otrzymały nagrody, nie jest pełna. Brakuje osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej – wicemarszałków Krzysztofa Putry z PiS i Jerzego Szmajdzińskiego z SLD. Dlaczego państwu odmówiono tych informacji? W ocenie Biura Prawnego i Spraw Pracowniczych Kancelarii Sejmu informacje o osobach zmarłych, które pełniły funkcje publiczne, to już nie są informacje publiczne, bo takimi są tylko wtedy, kiedy te osoby żyją.

Odmowa z takim uzasadnieniem jest ośmieszająca dla jej autora. Zgodnie z art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych, a także ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Wśród ograniczeń prawa do informacji publicznej nie ma „możliwości naruszenia dóbr osobistych bliskich osób zmarłych”, na którą powołuje się Kancelaria Sejmu.

arobki parlamentarzystów pod lupą organizacji obywatelskich

Ograniczenia dotyczące udostępnienia informacji publicznej nie są również warunkowane tym, czy osoba pełniąca funkcje publiczne nadal żyje, jeżeli wniosek dotyczy okresu, w którym ją pełniła.

Fundacja będzie żądać tych danych?

Na razie wzywamy Kancelarię Sejmu, by zmieniła zdanie w sprawie odmowy udostępnienia informacji dotyczących nieżyjących osób, które pełniły funkcje publiczne.

W Kancelarii Senatu również jest fundusz nagród, w którym na mocy wzajemnych decyzji następuje przyznawanie premii.

Będziemy wysyłać identyczny wniosek w tej sprawie. Suma nagród przyznanych osobom pełniącym najwyższe funkcje w państwie ma z pewnością dla budżetu państwa wymiar symboliczny. Uzasadnienie, że prawo na to pozwala, choć sama ta kwestia jest już dyskusyjna, nas nie satysfakcjonuje. Od osób, które stanowią władzę ustawodawczą, są symbolem demokratycznego państwa prawa, należy oczekiwać czegoś więcej, niż tylko tego, na co prawo zezwala. Stawiałbym im wyższą poprzeczkę.

Sprawa nagród, które przecież są „zgodne z prawem”, jest paradoksalnie sprawą szalenie dla tych osób wstydliwą. W oświadczeniach majątkowych tych osób w informacji o wynagrodzeniu nie ma wyszczególnienia, co z sumy rocznych zarobków jest stałą pensją, a co premią, i w jakiej wysokości.

Być może dlatego, że te nagrody od lat dzielone z funduszu nagród Kancelarii Sejmu przyznawane są na niezdrowych, niejasnych i nierozliczalnych zasadach? Cała sprawa jest przez to jednak, w mojej ocenie, przede wszystkim wstydliwa dla naszego państwa, a przez to dla nas wszystkich.

A jak pana, zdaniem, takie nagrody powinny być przyznawane i czy w ogóle powinny?

Pomysłów jest dużo, od takiego, że to Sejm powinien decydować przyznawaniu nagród swoim marszałkom, po pomysł, aby robił to Konwent Seniorów.

Nie zostawiałbym tej sprawy politykom, bo znowu się możemy rozczarować.

—rozmawiała Izabela Kacprzak

Nagrody dla polityków

Z zestawienia nagród wynika, że w VI kadencji Sejmu (z wyjątkiem 2009 i 2011 r. – wtedy nagród nie przyznawano) najwięcej otrzymał Stefan Niesiołowski – aż 130 tys. zł (2007–2010) oraz Lech Czapla, szef Kancelarii Sejmu (2007–2011) – 183 tys. zł. Według danych Kancelarii minister Czapla w 2010 r. otrzymał nagrodę aż pięciokrotnie. 110 tys. zł otrzymał jako marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (od listopada 2007 do lipca 2010 r.), następca Grzegorz Schetyna (za półroczną pracę na stanowisku marszałka Sejmu w 2010 r.) – 41 tys. zł. Wicemarszałkowie Ewa Kierzkowska i Jarosław Kalinowski (PSL) po ok. 52 i 80 tys. zł, Marek Kuchciński (PiS) za kilka miesięcy w 2010 r. – 37 tys. zł (identycznie Jerzy Wenderlich z SLD). Wysokie nagrody otrzymali także szefowie i zastępcy szefów Kancelarii Sejmu – Wanda Fidelus-Ninkiewicz (80 tys. zł), Lech Czapla (183 tys. zł), Dariusz Młotkiewicz (85 tys. zł), Jan Węgrzyn (69 tys. zł). W obecnej kadencji Sejmu za 2011 r. nagrody otrzymali tylko szefowie Kancelarii Sejmu – Lech Czapla (29 tys. zł) oraz Jan Węgrzyn (25 tys. zł).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>