Banki jak kartele narkotykowe

 Prof. Krzysztof Rybiński

Prof. Krzysztof Rybiński Fot. JACEK HEROK / Newspix

Co to za dziedzina wiedzy? Ma wpływ na miliardy ludzi i na to, czy powstaną, czy też znikną dziesiątki milionów miejsc pracy. Nazwiska osób zajmujących się tą dziedziną w praktyce są znane na całym świecie, każde zdanie wypowiadane przez nie jest szczegółowo analizowane i komentowane – pisze w „DGP” prof. Krzysztof Rybiński.
W ciągu minionych 40 lat teoria i praktyka w tej dziedzinie dokonała kilku gwałtownych zwrotów o 180 stopni, najlepsze praktyki sprzed dekady, za które dawano Nagrody Nobla, zostały odrzucone i przyjęto zasady działania, które były wcześniej wyśmiewane. Ta dziedzina to oczywiście polityka pieniężna.

W latach 60. ubiegłego wieku powszechnie wierzono, że jest silna zależność między inflacją a bezrobociem. Że można doprowadzić do pewnego wzrostu inflacji, dzięki czemu spadnie bezrobocie. Banki centralne stosowały to w praktyce i skończyło się wielką inflacją i wielkim bezrobociem. Potem nadeszła era twardych bankierów centralnych, którzy musieli drastycznie podnieść stopy procentowe i doprowadzić do recesji, żeby gospodarki wyleczyć z inflacji. Kuracja była bardzo bolesna, ale raka inflacji usunięto. Potem w latach 80. zaczęto w praktyce stosować teorię, która mówiła, że trzeba kontrolować ilość pieniądza w gospodarce, wtedy inflacja będzie stabilna. I banki centralne skupiły się na tym zadaniu. Ale po dekadzie się okazało, że pieniądz sobie, a inflacja sobie, że nie ma trwałej zależności między nimi. I zarzucono tę praktykę.

Wtedy pojawiła się kolejna teoria, mówiąca, że banki powinny ogłosić cel inflacyjny i go realizować za pomocą odpowiedniego poziomu stóp procentowych i za pomocą odpowiedniego komunikowania się z rynkami finansowymi. Tak urodziła się polityka bezpośredniego celu inflacyjnego. Banki skupiły się na trzymaniu inflacji blisko celu, a ponieważ była ona niska, bo globalizacja zahamowała wzrost płac w krajach rozwiniętych, banki centralne obniżały stopy procentowe. To doprowadziło do największego w historii boomu kredytowego i do narastania baniek na rynkach aktywów. Ale banki centralne ignorowały gwałtowny wzrost cen aktywów, bo realizowały politykę celu inflacyjnego, a przecież inflacja była blisko celu. Gdy bańki na rynkach aktywów pękły i światowa gospodarka odnotowała pierwszą recesję, pojawiła się kolejna teoria i praktyka polityki pieniężnej, która skupia w sobie patologiczne elementy wszystkich poprzednich.

To polityka zerowych stóp procentowych, drukowania pieniędzy na wielką skalę i kupowania przez banki centralne różnych aktywów za te pieniądze. Po pierwsze, banki centralne znowu wierzą, że przez podniesienie inflacji można zmniejszyć bezrobocie. Po drugie, znowu uważają, że jeśli dodrukują dużo pieniędzy, inflacja wzrośnie. Po trzecie, tym razem zupełnie świadomie kreują bańki spekulacyjne na rynkach aktywów w celu poprawy koniunktury, bo mają nadzieję, że ludzie staną się bardziej optymistyczni i kupią więcej towarów, gdy wzrośnie cena akcji, które mają, lub cena domu, w którym mieszkają.

Polityka pieniężna, która skupia w sobie patologie wszystkich poprzednich, prawdopodobnie doprowadzi do katastrofy. Mechanizm tej katastrofy można opisać przez porównanie do narkomana. Osoba, która od czasu do czasu na imprezie zapali skręta, prawdopodobnie może z tego zrezygnować bez większego problemu. Ale osoba, która zaczyna dzień od wciągnięcia ścieżki lub dania sobie w kanał, nie jest w stanie funkcjonować bez narkotyków. Co więcej, jest gotowa popełnić przestępstwo, żeby tylko je dostać. Dla sektora finansowego takim narkotykiem są niskie stopy procentowe, które na początku były jak skręt, a potem spadły do poziomu zerowego i stały się potężną dawką heroiny. A banki centralne, zamiast zacząć stopniowy odwyk, podają sektorowi finansowemu dawki, które dla niektórych mogą się okazać śmiertelne. Zresztą jeden narkoman, Lehman Brothers, już zszedł po przedawkowaniu. A dawki narkotyku, które przyjmował Lehman, były niewielkie w porównaniu z działkami, które za darmo dostają obecnie instytucje finansowe od banków centralnych.

Dlatego w momencie gdy Fed planuje ograniczyć rozdawanie darmowych działek narkotyku, podnosi się tak straszny krzyk. To krzyk przerażonych, uzależnionych od niskich stóp procentowych banksterów, którzy obawiają się głodu. Ale im dłużej odkłada się kurację, tym większe ryzyko zgonu narkomana. Tylko muszą to zrozumieć bossowie narkotykowi, czyli banki centralne w krajach rozwiniętych.

W ciągu minionych 40 lat polityka pieniężna dokonuje zwrotów o 180 stopni. To, co zasłużyło na Nobla, teraz budzi śmiech.

prof. Krzysztof Rybiński

Źródło: INFOR

  • ~gugcia 2013-08-29 18:29 ten czlowiek zawsze mowi i pisze sensowne rzeczy,on powinien byc ministrem finansow lub premierem,robi na mnie od lat znakomite wrazenie,jest troche jak przedwojenny Grabski (dla mlodych-ekonomista,ktory przed wojna ustabilizowal polski pieniadz).Jego podejscie uratowaloby nas przed totalnym zadluzeniem na wzor grecki.To,co dzieje sie od czasow nastania rzadow Tuska,czyli podniesienie dlugu krajowego o 400 mld zl (mowil to nie tak dawno prof.Gomulka w TVP Info) i ciagle ukrywanie prawdy,przesuwanie wielkich kwot pod dywan,usuwanie progow,itp. prowadzi nas w b.zla strone.Za to moga placic 2 pokolenia,podobnie jak za dlugi epoki Gierka-z ta roznica,ze po epoce Gierka jednak sporo sensownych rzeczy w kraju zostalo.Gdy beda wybory pomyslcie rodacy kogo wybieracie-sa w kraju ludzie tacy jak prof.Rybinski,trzeba ich oficjalnie zaproponowac wyborcom,jako przyszlego min.finansow,powinno to zrobic PiS,tacy ludzie nie powinni siedziec w cieniu.Jezeli chcemy ten kraj wyprowadzic na dobra droge to musimy cos zmienic,bo obecna droga prowadzi ku Grecji,piekny kraj ale pod wzgledem finansowym raczej nie nalezy go stawiac za przyklad.
  • ~Pisiaczek z Kresow 2013-08-29 18:18 Mądrego az miło posłuchac,czy poczytac jak w tym wypadku.Wczoraj był Kuczynski w TVP- info . ale z niego Lizotyłek PO
  • ~gangsta w bankach 2013-08-29 16:35 Stara prawda – GDY „twój” BANK ZACZYNA LECIEĆ W KULKI Z TOBĄ , TO NIE WCHODŹ W DYSPUTY Z BANKIEM ,…ZMIEŃ BANK !
  • ~bambo 2013-08-29 16:25 slusznie banki to najwieksza mafia
  • ~Dorota 2013-08-29 16:11 chyba się na jakiś kurs do niego zapiszę. Lubię jego chłód i racjonalizm
  • ~sf 2013-08-29 11:19 jedno pytanie ile czasu czyli kiedy według was i czym sie bedzie objawiało pekniecie konkretne systemu finansow.
    Z tego oczywiscie bedzie wojna to tak żeby wiedziec kiedy już robic zapasy.
    Pozdr

29.08.2013, Czwartek, 19:39:49 skopiowałem z dziennika. Pl – HR

Czytaj więcej

Piotr Zychowicz „Obled ’44” – krytycznie o powstaniu.odt

Autor książki „Obłęd ’44″: Decyzje przywódców nosiły znamiona szaleństwa
Piotr Zychowicz / dorzeczy.pl
Ta książka wywołuje wielkie kontrowersje. „Obłęd ’44” autorstwa Piotra Zychowicza to z pewnością pozycja na księgarskim
rynku, o której będzie się dyskutować. Autor za tezy zawarte w książce obrywa od prawa do lewa, bo uderzył w mit Armii
Krajowej i Powstania Warszawskiego.
Zobacz także:
• Polska z Hitlerem razem na ZSRR? To było możliwe
• Znamy Książki Roku 2012
• „To Bartoszewski prowokował”. Polityk PiS wkłada kij w mrowisko
• Buczenie nie tylko na Powązkach. „Znalazł się powstaniec”
•  Bartoszewski dolewa oliwy do ognia. „To jest świętokradztwo”
•  Dlaczego buczą na Powązkach? „Młodzi nie wytrzymują”
• Miasto zamarło, „buczeli” nieliczni. Godzina W na ZDJĘCIACH
•  „Nasz Dziennik” alarmuje: BOR blokowało pomnik przed warszawiakami
•  Największe błędy dowódców Powstania? Oto ocena historyków
•  Muzeum Bitwy Warszawskiej powstanie w Ossowie
•  Węgrzy uczczą pamięć polskich pilotów, którzy nieśli pomoc AK
•  Wołyń. Epopeja polskich losów 1939­2013. Akt III
•  Bez polityków, salw i wieńców. Nocny hołd dla powstańców
• Folksdojczka, poeta i Powstanie od piwnic. „Był sobie dzieciak” w kinach ­ ZDJĘCIA!
•  Śladami Powstania Warszawskiego ­ Ochota. „Wywieziono 900 kg prochów”. GALERIA

Zdaniem Zychowicza Polskie Państwo podziemne nie zdało egzaminu. Mało tego. Autor twierdzi, że inicjując akcję
„Burza” AK dopuściła się kolaboracji z wrogiem, jakim była wkraczająca do Polski Armia Czerwona. Apogeum obłędu
była decyzja o wywołaniu Powstania Warszawskiego, które zdaniem Zychowicza nie miało żadnych szans powodzenia, a
spowodowało gigantyczne straty, zwłaszcza wśród ludności cywilnej. Armii Krajowej dostaje się także za bierność jaką
wykazała w obliczu rzezi polskiej ludności na Wołyniu. Obok tej książki trudno przejść obojętnie. Oto rozmowa
dziennik.pl z autorem „Obłędu’44”.
Pańska książka jeszcze nie pojawiła się na księgarskich półkach, a już spadła na Pana fala krytyki. I narasta.
Spodziewał się Pan takiej reakcji. Po co to Panu było?
Nie boję się krytyki i nie widzę w niej nic złego. Sam krytykuję ostro naszych przywódców wojskowych i politycznych z Piotr Zychowicz „Obłęd ’44” – krytycznie o powstaniu 2
okresu II wojny światowej, naturalne jest więc, że można ostro oceniać również mnie. Celem napisania tej książki było
wywołanie debaty na temat sensu decyzji o wywołaniu Powstania Warszawskiego. Musimy wreszcie zacząć o nim
dyskutować, a nie tylko je czcić. Należy oczywiście oddać część i wyrazić olbrzymi szacunek wobec żołnierzy
walczących w Powstaniu. Byli bowiem najlepszym wojskiem jakie mieliśmy w całej naszej historii. Byli to nasi najwięksi
bohaterowie. Podziw dla tych młodych żołnierzy nie oznacza jednak, że mamy automatycznie wychwalać pod niebiosa
ludzi, którzy wysłali ich z gołymi rękami na czołgi. Jeżeli będziemy gloryfikowali takie przypadki braku
odpowiedzialności, jaką była decyzja o wydaniu Niemcom bitwy na ulicach milionowego miasta, to będziemy skazani na
to, żeby w przyszłości powtarzać podobne błędy. A Polski nie stać na to, żeby co dwa, trzy pokolenia sprowadzać na
siebie taką hekatombę.
Ciosy spadły na Pana m.in. ze strony prawicowych
publicystów z portalu wpolityce. pl. Dawid Wildstein na
portalu niezależna. pl napisał tekst, który zatytułował „Do
Piotra Zychowicza”. Zarzuca Panu wprost, że „Obłęd 44” to
prezent dla niemieckiej bądź rosyjskiej polityki historycznej.
Co by Pan odpowiedział kolegom po piórze?
Co do „prawicowych” publicystów, to mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Otóż mesjanizm, romantyzm,
umiłowanie tradycji powstańczej ­ zawsze było w Polsce domeną lewicy. Nasze powstania bardzo krytycznie oceniały zaś
oba nurty prawicy ­ zarówno konserwatywny, jak i endecki. Dopiero w III RP, to co nazywa się w tym kraju „prawicą”
zaadoptowało te lewicowe idee jako swoje. Ja czuję się spadkobiercą klasycznej polskiej prawicy, wywodzącej się ze
szkoły historycznej Stańczyków, która opowiadała się za kierowaniem się w polityce chłodną kalkulacją, a nie uczuciami
i emocjami. Podobnie jak ci ludzie, uważam, że nasze porażki nie czynią nas wcale silniejszymi. Czynią nas słabszymi.
Podobnie jak oni krytycznie podchodzę do powstań narodowych, które pogarszały, a nie polepszały sytuację Polaków. W
takim układzie moich adwersarzy nazwałbym więc raczej lewicowymi. Teraz co do słów Dawida Wildsteina. Nie on
jeden uważa, że nie wolno nam dyskutować o naszej historii i krytykować naszych błędów bo „skorzystają na tym
Rosjanie czy Niemcy”. Inni uważają, że skorzystają na tym nieprzychylni nam nowojorscy Żydzi czy „Gazeta
Wyborcza”. Podobne podejście to absurd. Bo ani Rosjanie, ani Niemcy, ani Żydzi, ani „Gazeta Wyborcza” nie mogą nam
wyznaczać granic dyskusji o naszych własnych dziejach. Jest wręcz przeciwnie. Musimy się na temat historii spierać i
debatować, aby wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość. A nie automatycznie sławić wszystko, co zrobili nasi
przodkowie. Naprawdę, nie ma żadnego powodu, żeby być dumnym z tego, że byliśmy bici w kolejnych powstaniach.
Wracając już do samej książki, która właśnie pojawiła się na rynku. Dlaczego obłęd? Skąd taki tytuł? Nie
przesadził Pan trochę?
Generał Władysław Anders używał jeszcze ostrzejszych słów. Gdy dowiedział się, że Komenda Główna AK wywołała
Powstanie powiedział, że to zbrodnia i że „Bora” należy postawić przed sądem. Pobóg­Malinowski pisał o „odmętach
szaleństwa”, w które dowództwo AK wciągnęło swoich żołnierzy. W mojej książce tytułowy „obłęd” ma trzy odsłony.
Pierwszą z nich jest akcja „Burza”. Nigdy wcześniej w naszych dziejach nie wydano tak absurdalnych rozkazów. W nocy
z 3 na 4 stycznia 1944 roku rozpoczął się kolejny najazd bolszewicki na Polskę i każdy rozsądnie myślący człowiek,
musiał rozumieć, że Sowiety wkraczają na nasze terytorium, ze złymi zamiarami. Stalin wcale nie ukrywał, że jego celem
jest ujarzmienie i podbicie Polski. Jak zareagowało na to dowództwo Armii Krajowej? Wydało swoim dzielnym
żołnierzom rozkaz pomagania wkraczającym bolszewikom, pomagania im w zdobywaniu Polski. Z niewiadomych
przyczyn uznano, że Sowiety nie są wrogiem, ale „sojusznikiem naszych sojuszników”. To była straszliwa tragedia,
zadenuncjowano bowiem w ten sposób własne wojsko przed NKWD. Bolszewicy nie mogli uwierzyć własnemu
szczęściu. Niemcy nie byli w stanie przez pięć lat zniszczyć Polskiego Państwa Podziemnego, a teraz Sowiety zrobiły to z
marszu. Trudno się dziwić, bo cała ta struktura się przed nimi zdekonspirowała. Oczywiście Stalin nie potrzebował
żadnej pomocy AK i nasze oddziały zostały rozbite. Oficerowie zamordowani lub wywiezieni w nieznane, żołnierze w
najlepszym przypadku wcieleni do armii Berlinga. Wydanie rozkazu do „Burzy” było więc samobójczym szaleństwem.
A dlaczego Pana zdaniem Powstanie Warszawskie było obłędem?Piotr Zychowicz „Obłęd ’44” – krytycznie o powstaniu 3
Drugą odsłoną tytułowego obłędu jest polityczna koncepcja Powstania. Założenie było następujące: zdobywamy własnymi
siłami Warszawę, a później ­ jak mówił pomysłodawca tej bitwy gen. Okulicki ­ witamy bolszewików w wyzwolonym
mieście jako „hospodary”. W ten sposób chciano rozmawiać ze Stalinem z pozycji siły i zmusić go do zawarcia z Armią
Krajową jakiegoś kompromisu. Wymusić na nim zezwolenie na stworzenie choć w części suwerennej Polski. Była to
całkowita mrzonka, iluzja. Bo ani Okulicki, ani „Bór”, ani premier Mikołajczyk, nie byli Stalinowi do niczego potrzebni.
Miał bowiem swojego Bieruta, Gomułkę i Bermana, przy pomocy których zamierzał rządzić Polską. Pomysł, że Stalin
miałby się dzielić ze znienawidzoną przez siebie AK władzą w Polsce był niedorzeczny. Po co? Dlaczego? Przecież był w
naszym kraju całkowitym panem sytuacji. Mógł tu zrobić wszystko co mu się podobało. W Komendzie Głównej AK był
pułkownik Janusz Bokszczanin, który wraz z grupą oficerów, m.in. podpułkownikiem Ludwikiem Muzyczką, próbowali
powstrzymać Powstanie. Mówili: Panowie, czy wyście stracili rozum? Przecież jak my tylko zaczniemy akcję, to Niemcy
zaczną nas wyrzynać, a Stalin zatrzyma wojsko i będzie patrzył jak Hitler robi za niego brudną robotę. Jak możecie liczyć
na pomoc ze strony bolszewików!? Uznano ich za defetystów.
A jak zostawić to polityczne tło na boku, to jak można ocenić samą koncepcję militarną Powstania?
To jest trzecia odsłona obłędu. Zacznijmy od tego, że Powstanie Warszawskie bardzo różni się od naszych poprzednich
insurekcji. Nie był to spontaniczny zryw narwanej młodzieży. Decyzję podjęto w sztabie, w grupie wysokiej rangi
oficerów Wojska Polskiego. A więc w grupie zawodowców. Ludzie ci wiedzieli więc ­ to ABC sztuki wojennej ­ że aby
zdobyć umocnione punkty nieprzyjaciela (bunkry, ufortyfikowane budynki, mosty itp.) należy dysponować przewagą
liczebną oraz dużą ilością broni szturmowej. Warszawskie oddziały AK nie spełniały obu tych warunków. Gdy mówiono
o tym Antoniemu Chruścielowi „Monterowi” stwierdził, że należy więc wydać żołnierzom… kije, kilofy i łopaty. Innym
razem powiedział, że żołnierze muszą sobie sami zdobyć broń, a kto nie będzie w stanie tego zrobić, ten pójdzie pod sąd.
Wydawanie podobnych instrukcji było nieprawdopodobną lekkomyślnością, niebywałym szafowaniem krwią własnego
wojska. Ta wspaniała młodzież, która ślepo wierzyła w swoich przywódców, że poprowadzą ją do zwycięstwa, została
poprowadzona na rzeź. W ostatniej chwili „Monter” zmienił zdanie i nie atakowano w nocy ­ tak jak było ustalone ­ ale w
świetle dnia, o godzinie 17:00. I ta młodzież bez broni została po prostu zmasakrowana przez ukrytych w bunkrach i za
workami z piaskiem Niemców. Straty pierwszego dnia Powstania były gigantyczne, place i ulice przed niemieckimi
punktami oporu były usłane ciałami najlepszej polskiej młodzieży. Już po kilkuset minutach Powstanie było przegrane.
Było to jednak oczywiste jeszcze zanim padły pierwsze strzały. Kilka tysięcy słabo uzbrojonych i wyszkolonych dzieci nie
mogło pobić silnego niemieckiego garnizonu. Po tej pierwszej porażce nie pozostało już nic innego jak czekanie na
pomoc bolszewików. A ci oczywiście ­ jak przewidywał to Bokszczanin i inni rozsądni oficerowie ­ nie zamierzali z tą
pomocą przyjść. Niemcy mogli więc metodycznie burzyć Warszawę i wyrzynać jej mieszkańców. Była to największa
katastrofa w naszych dziejach. Polsce wyrwano serce. Aby obraz był pełen warto jeszcze wspomnieć o przedziwnej wierze
w to, że wielkie całopalenie narodowe na ulicach Warszawy, wielka rzeź naszego młodego pokolenia może skłonić
Anglosasów do zmiany swojej polityki wobec Polski. „Mury muszą się walić ­ mówił Okulicki ­ krew musi się lać, tylko
w ten sposób możemy wstrząsnąć sumieniem wielkich mocarstw”. Była to wręcz dziecięca naiwność. Podobne gesty nie
mają w polityce żadnego znaczenia. Świata nic nasza ofiara nie obchodziła.
Pojawiają się jednak wobec Pana zarzuty, że takie opinie można łatwo wygłaszać po 69 latach. A wtedy, z tamtej
perspektywy, to wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej.
Tak, to jeden z czołowych argumentów „prawicowych”” publicystów. Jest to tymczasem tylko potwierdzenie starej zasady,
że lepiej nie pisać o książkach, których się nie czytało. Otóż „Obłęd 44″ wcale nie jest oparty na moich przemyśleniach
snutych po 69 latach, ale na opiniach Polaków, którzy działali podczas II wojny światowej. Wbrew temu co nam się
wmawia, zarówno „Burza” jak i Powstanie Warszawskie, nie były jednogłośnie popierane przez cały obóz
niepodległościowy. Wywoływały w nim bardzo ostry spór. Przeciwko Powstaniu i ujawnianiu AK wobec bolszewików był
Wódz Naczelny gen. Kazimierz Sosnkowski. Podobnie myślał gen. Władysław Anders, Narodowe Siły Zbrojne, podziemie
piłsudczykowskie, polscy konserwatyści, do tego część Komendy Głównej Armii Krajowej. Wszyscy ci ludzie próbowali
powstrzymać zarówno „Burzę” jak i Powstanie Warszawskie. Z góry wiedzieli bowiem, że mogą się zakończyć tylko i
wyłącznie katastrofą. Powołam się tu na Jana Karskiego, który już po konferencji teherańskiej w 1943 roku stwierdził, że
Polska przegrała II wojnę światową. I trzeba już było tylko myśleć jak tę wojnę przegrać. Czyli ograniczyć straty osobowe,
zadbać o substancję biologiczną narodu. Nic innego nie można było już zrobić. W momencie, gdy nasz kraj zaczęły
zalewać armie bolszewickie niepodległość była bowiem stracona i nic ­ nawet najbardziej straceńcze gesty ­ nie mogły
odmieć tego wyroku. Nie miały więc sensu.
Piotr Zychowicz, Obłęd’44, Dom Wydawniczy Rebis – Okładka książki „Obłęd’44” fot. Materiały prasowe

23.08.2013 Piątek 06:49:00 Skopiowałem ­ HR

Czytaj więcej

Nagrody marszałków sejmu 2012

Zarobki parlamentarzystów pod lupą organizacji obywatelskich

Nagrody przyznane prezydium Sejmu wzbudziły silne społeczne emocje. Instytut Myśli Obywatelskiej zainteresował się nimi
już rok temu.

Przemysław Żak z Instytutu Myśli Obywatelskiej: Tak, jako fundacja wysłaliśmy do Kancelarii Sejmu wniosek o udzielenie informacji publicznej o członkach prezydium oraz szefie Kancelarii Sejmu, którzy otrzymali premie w VI i VII kadencji Sejmu. Odpowiedziano nam, że nie wypłacono tym osobom żadnych premii.

Tylko nagrody. Czyli to samo, ale inaczej nazwane.

Tak, ale nas o tym nie poinformowano. Tylko przysłano suchy komunikat, że nikt premii nie otrzymał. Sprawdziliśmy podstawę prawną i ponowiliśmy wniosek. Otrzymaliśmy listę osób z nagrodami wraz z szefami Kancelarii Sejmu. Nie są to małe sumy, ale wcale nie to było dla nas bulwersujące.

Zobacz pełną listę nagród
(więcej…)

Czytaj więcej

Upadek kapitalizmu, a potem świat w chaosie

Zygmunt Pruski
1 stycznia 2013 – Polityka
Od utopii do utopistyki

Kapitalizm nieuchronnie dobiega końca – przekonuje Immanuel Wallerstein, amerykański socjolog, historyk i ekonomista. Nie wiadomo, jaki system społeczno-gospodarczy go zastąpi. Wiadomo, że świat czekają lata chaosu.

Nie jest prawdą - przkonuje Wallerstein - że źródłem efektywności gospodarczej jest tylko własność prywatna i działanie dla zysku.

Prędzej czy później machina kapitalistycznego świata-systemu musi się zatkać – twierdzi Wallerstein.
Nie jest prawdą – przkonuje Wallerstein – że źródłem efektywności gospodarczej jest tylko własność prywatna i działanie dla zysku.

Czytaj także:

(więcej…)

Czytaj więcej

Kazimierz Łyszczyński

Opracował na podstawie książki profesora Andrzeja Nowickiego „Kazimierz Łyszczyński 1634 – 1689″ Krzysztof Mróź Sekretarz Polskiego Stowarzyszenia Wolnomyślicieli

Kazimierz Łyszczyński urodził się 4 marca 1634 roku. W latach 1655 – 1657 służył w wojsku. Mianując 3 maja 1682 roku Kazimierza Łyszczyńskiego podsędkiem brzeskim, król Jan III Sobieski wspomina o jego zasługach dla Ojczyzny, podkreśla zwłaszcza, że Łyszczyński „od młodych lat służył w wojsku koronnym w chorągwi Jana Sapiechy, a następnie w wojskach litewskich pod księciem podkanclerzym Wielkiego Księstwa Litewskiego/ którym wówczas był Lew Kazimierz Sapiecha/, biorąc udział w wojnie z najazdem moskiewskim, szwedzkim i węgierskim”. Mieszkający w Polsce Włoch, Tommaso Talenti, w liście do Wielkiego Księcia Toskanii, pisanym z Warszawy 16 lutego 1689 roku, podał informację, że Łyszczyński „był przez osiem lat jezuitą”. Okres ten / 1658-1666/ był wypełniony przede wszystkim studiami; najpierw w Krakowie, potem cztery lata w Kaliszu i wreszcie we Lwowie. Z zakonu jezuitów wystąpił Łyszczyński w pierwszej połowie 1666 r.
Tak więc po okresie służby wojskowej i po okresie studiów filozoficznych w kolegiach jezuickich rozpoczął się w życiu Łyszczyńskiego trzeci okres – zaangażowania w działalność polityczną, o czym świadczy jego udział w sejmikach i sejmach, potwierdzony przez dokumenty.
Jako podsędek województwa brzeskolitewskiego Łyszczyński wziął udział w rozprawie sądowej przeciwko jezuitom, którzy bezprawnie przywłaszczyli sobie dwa ogrody po zmarłym mieszczaninie brzeskim Łukaszu Mincarewiczu. Do sądzenia tej sprawy ufundowano jurysdykcję komisarską. Na wyroku nakazującym oddanie zagarniętych ogrodów widnieje podpis Kazimierza Łyszczyńskiego – nie tylko jako podsędka brzeskiego, ale również jako „komisarza Jego królewskiej Mości”. (więcej…)

Czytaj więcej

Manifest humanistyczny

Manifest humanistyczny 2000
o nowy globalny humanizm

I. PREAMBUŁA

Humanizm jest postawą światopoglądową w etyce, nauce i filozofii, która zmieniła świat. Jego dziedzictwo sięga dorobku filozofów i poetów starożytnej Grecji i Rzymu, Konfucjańskich Chin i ruchu Czarwaka w klasycznych Indiach. Humanistyczni artyści, pisarze, uczeni i myśliciele kształtowali erę nowoczesną przez pół tysiąclecia. W istocie humanizm i modernizm były często traktowane jako synonimy; idee i wartości humanistyczne są bowiem wyrazem nowoczesnego przekonania, że ludzie zdołają rozwiązać swoje problemy i pokonać niezbadane granice.

Nowożytny humanizm narodził się w epoce Renesansu. Zapoczątkował wówczas rozwój nowoczesnej nauki. W epoce Oświecenia zasiał nowe ideały sprawiedliwości społecznej i stał się źródłem inspiracji dla demokratycznych rewolucji naszych czasów. Przyczynił się do ukształtowania nowej koncepcji etycznej, kładącej nacisk na wartość wolności i szczęścia oraz doniosłość powszechnych praw człowieka.

(więcej…)

Czytaj więcej

Komentarze poolimpijskie z Dziennika Pl.

Komentarze poolimpijskie 1
Wypowiedzi: 2184
1 2 3 4 … 219 starsze
• ~lecz się rudy2012­08­12 10:40
TuskosPOrtowcy doznali klęski na Olimpiadzie. Okazało się, że sam pijar i zachęty rudego guru sekty POwian nie
wystarczą, a sam rudy guru sekty schował się w mysią norę i udaje, że nie istnieje:) Śmieszny rudy, pijarowski napinacz i
tyle.

~Jest2012­08­12 10:30
DOBRYM PREMIEREM

~ELBLĄŻANKA2012­08­11 18:02
P TUSK CZY PAN SIE NIE WSTYDZI ŻE TAK OBYWATELE DUMNEJ POLSKI TAK PISZĄ O PREMIERZE???
PODAJ SIĘ DO DYMISII ALE SZKODA KASY///???PRAWDA MASZ TO W D…E GRUNT TOLUKSUS A CO TAM
POLACY PUKI MOŻNA KORZYSTAĆ DO O PORU A HONOR PANIE PREMIERZE WSTYD WSTYD WSTYD

~POlski antymidas czego się nie tknie to zamienia w2012­08­11 17:58
Tuskopolaki wzięły w doopsko na olimpiadzie to ich rudy guru z nory nie wylezie :))

~kalasanty2012­08­11 14:55
Tusk jako premier to jest mniejsze zło.Gdyby Kaczynski został premierem to byłoby zdecydowanie jwezcze gorzej..Nie
widac niestety w tej chwili,któraby umiałaby wyprowadzic kraj z tej zapasci.W aktualnej chwili nie mamy niestety w
naszym narodzie ani jednej osoby,któraby umiała pokierować polskim narodem w tych trudnych czasach.Szkoda że tak
jest.Ale taka jest prawda.­
(więcej…)

Czytaj więcej

Narodziny kwantowego internetu

Narodziny kwantowego internetu – Piotr Cieśliński
Chińczycy teleportowali kwanty światła na odległość blisko 100 km. To ogromny sukces. – I wstęp do tworzenia opartej na satelitach globalnej sieci odpornej na podsłuch – zapowiadają w „Nature” naukowcy, tórzy przeprowadzili eksperyment  sieciach kwantowych poufność przekazywanej informacji gwarantują podstawowe prawa fizyki. Klucz cyfrowy przesyłany jest za pomocą pojedynczych kwantów światła (fotonów), których nie da się ukradkiem skopiować”. Każda próba przechwycenia i podglądnięcia fotonów musi skończyć się zmianą ich stanu kwantowego, co alarmuje odbiorcę, że ktoś próbuje założyć podsłuch. Jeśli zaś przekaz jest niezakłócony, to możemy spać spokojnie – mamy całkowitą pewność, że nikt nie odczytał wiadomości. Pierwszą sieć uruchomiono kilka lat temu w Wiedniu, ale miała ona zasięg lokalny. Na razie są problemy z transmisją kwantowych stanów za pomocą światłowodów na odległości większe niż kilkanaście kilometrów.
Jak wynika z dzisiejszego „Nature”, lepsze efekty osiąga się, przesyłając fotony do celu bezpośrednio w powietrzu. (więcej…)

Czytaj więcej