Moje zapiski – Okres okupacji

Okres okupacji
1.09.1939 R WybuchÅ‚a II- Wojna Åšwiatowa. MieszkaliÅ›my wtedy na ulicy ChÅ‚odnej Nr 15.róg ulicy Waliców w piÄ™knej kamienicy, w której mieÅ›ciÅ‚a siÄ™ prywatna, żeÅ„ska szkoÅ‚a – Gimnazjum i Liceum pp. Reginy GaczeÅ„skiej i Eweliny Kacprowskiej. W tej szkole mój ojciec byÅ‚ woźnym i z tego tytuÅ‚u zajmowaliÅ›my sÅ‚użbowe mieszkanie. ZarzÄ…dzono mobilizacjÄ™ i mój ojciec zostaÅ‚ powoÅ‚any do wojska. MojÄ… szkoÅ‚Ä™, do której chodziÅ‚em do wybuchu wojny – przy ul. ChÅ‚odnej 11/13 róg Waliców zajÄ™li Niemcy na koszary dla swojego wojska. MiaÅ‚em wiÄ™c jeden rok stracony. Od wrzeÅ›nia 1940 r RozpoczÄ…Å‚em naukÄ™ w 6 klasie w Szkole Podstawowej Nr 100 przy ul. MÅ‚ynarskiej za ZajezdniÄ… TramwajowÄ…. W 6 klasie wychowawczyniÄ… naszÄ… byÅ‚a p. Kazimiera Bajówna. Od wrzeÅ›nia 1941 r. chodziÅ‚em do 7 klasy, w której wychowawczyniÄ… naszÄ… zostaÅ‚a p. Janina Górnicka. Obie nasze wychowawczynie byÅ‚y instruktorkami harcerskimi jeszcze z przed wojny. Pewnego razu p. Janka Górnicka poprosiÅ‚a mnie i jeszcze kilku moich kolegów czy nie zechcielibyÅ›my pomóc jej przewieźć trochÄ™ kartofli do domu. DaÅ‚a nam klucze do swojego mieszkania i adres (mieszkaÅ‚a na ul. Ludwiki ?). Kiedy zawieźliÅ›my te ziemniaki, postanowiliÅ›my zażartować sobie schowaliÅ›my worek z ziemniakami gdzieÅ› gÅ‚Ä™boko pod tapczanem a na widocznym miejscu zostawiliÅ›my kartkÄ™, że byÅ‚a Å‚apanka na mieÅ›cie i kartofle zabrali Niemcy. Na drugi dzieÅ„ nasza wychowawczyni zaprosiÅ‚a nas na placki kartoflane. Kiedy przyszliÅ›my na umówionÄ… godzinÄ™ byÅ‚y już u niej nasze koleżanki z klasy, które obieraÅ‚y, tarÅ‚y, smażyÅ‚y już te obiecane placki? Po zjedzeniu tych placków p. Janka zorganizowaÅ‚a nam różne zabawy towarzyskie, w starego kawalera, gÅ‚uchy telefon, trochÄ™ poÅ›piewaliÅ›my, tak że wieczór spÄ™dziliÅ›my b. przyjemnie i tak to siÄ™ zaczęło.

PoczÄ…tkowo nasze spotkania u niej tylko charakter towarzyski, ale w niedÅ‚ugim czasie zaproponowaÅ‚a nam uczestnictwo w Tajnym Harcerstwie. Naturalnie, że wszyscy z nas z wielkim zapaÅ‚em wyraziliÅ›my zgodÄ™. PowstaÅ‚ zastÄ™p chÅ‚opców. NaszÄ… zastÄ™powÄ… zostaÅ‚a Miecia Maliszewska, dziewczyna b. fajna imponowaÅ‚a nam bo Å›wietnie pÅ‚ywaÅ‚a,  nawet próbowaliÅ›my z niÄ… siÄ™ siÅ‚ować. Ze strzÄ™pów informacji jakie posiadam w październiku 1942r byÅ‚a maturzystkÄ…. Prawdopodobnie zginęła z caÅ‚Ä… rodzinÄ… w pierwszych dniach powstania w swoim domu przy ul. Redutowej. W grupie tej oprócz mnie byli: Mirek Malinowski, Stefan MÄ…czyÅ„ski, Andrzej Wojciechowski, Janek Zalewski i Jurek Zbroja. We wrzeÅ›niu 1942 r. na zbiórce Miecia powiadomiÅ‚a nas o naszym w najbliższym czasie rozstaniu. W październiku 1942 r., po uroczystej konspiracyjnej, przysiÄ™dze zÅ‚ożonej na rÄ™ce Tadeusza WiÅ›niewskiego „Pantery” – czÅ‚onka nowo powstaÅ‚ej Komendy Zawiszy, najmÅ‚odszej grupy harcerskiej wchodzÄ…cej w skÅ‚ad Szarych Szeregów. RozpoczÄ…Å‚ siÄ™ dla nas nowy etap już bardziej zorganizowanego życia konspiracyjnego. Nasze koleżanki z klasy wstÄ…piÅ‚y do żeÅ„skiej drużyny harcerskiej. WÅ›ród nich byÅ‚y: Janina i Barbara JemioÅ‚kowskie, Irena Matysikówna, Zofia Riedelówna, Adrianna Wodnicka. Wszystkie braÅ‚y udziaÅ‚ w Powstaniu Warszawskim : Janina JemioÅ‚kowska, Irena Matysiakówna, Zofia Riedelówna i Adrianna Wodnicka jako sanitariuszki w harcerskim patrolu sanitarnym zostaÅ‚y zamordowane w dniu 5 sierpnia 1944 r. o godz. 18:00 w szpitalu Å›w. Łazarza przy ul Wolskiej 18 w grupie 11 harcerek. Zamordowano wraz z nimi wszystkich lekarzy, wszystkich rannych powstaÅ„ców, i na samym koÅ„cu 10 sióstr zakonnych, które zabijano pojedynczo ze sÅ‚owami modlitwy na ustach – „pod TwojÄ… obronę”. Wszystkie harcerki pochowane zostaÅ‚y na Cmentarzu Wojskowym PowÄ…zki kwatera 26 B. Barbara JemioÅ‚kowska pseudonim „ Ara” urodzona 28.09.1929R. Harcerka WÅ»DH Nr 100, (Warszawska Å»eÅ„ska Drużyna Harcerska) przeszkolona w sÅ‚użbie sanitarnej i Å‚Ä…cznoÅ›ci, w Powstaniu Warszawskim od 1 sierpnia 1944r. Łączniczka pierwszej linii batalionu AK „Chrobry I „. Zginęła podczas nalotu na Pasaż Simonsa na Starym MieÅ›cie, gdzie batalion kwaterowaÅ‚. Odznaczona dwukrotnie Krzyżem Walecznych, po raz drugi poÅ›miertnie. Pochowana na Cmentarzu Wojskowym PowÄ…zki kwatera 27 A. (Szczegółowy opis znajdziesz w książce Lucjana Fajera pt. „ŻoÅ‚nierze Starówki” str. 320 – 360). MuszÄ™ dodać, że wszystkie moje koleżanki po ukoÅ„czeniu 7 klasy SzkoÅ‚y Podstawowej Nr 100 zostaÅ‚y uczennicami Tajnego Gimnazjum paÅ„ Reginy GaczeÅ„skiej i Eweliny Kacprowskiej i w ich biogramie wyczytaÅ‚em, że byÅ‚y uczennicami III klasy. Do dziÅ› nie zdawaÅ‚em sobie sprawy, że szkoÅ‚a, w której do wybuchu wojny, woźnym byÅ‚ mój tata, zamkniÄ™ta przez wÅ‚adze okupacyjne, tak jak wszystkie Å›rednie i wyższe dziaÅ‚aÅ‚a w podziemiu i moje koleżanki byÅ‚y jej uczennicami.  Kiedy powstaÅ‚o duże i maÅ‚e „Getto” z ul. ChÅ‚odnej ja z mojÄ… matkÄ… i bratem z wszystkimi tymi Å‚awkami i caÅ‚ym wyposażeniem tej szkoÅ‚y przeprowadziliÅ›my siÄ™ na ul. Å»elaznÄ… 85. Po ukoÅ„czeniu VII klasy SzkoÅ‚y Podstawowej Nr 100, która w miÄ™dzyczasie zostaÅ‚a przeniesiona z ul MÅ‚ynarskiej do budynku mieszkalnego przy ul. ChÅ‚odnej 68 (na rogu placu Kercelego), ja i część moich kolegów zapisaliÅ›my siÄ™ do II Miejskiej SzkoÅ‚y Mechanicznej w Warszawie mieszczÄ…cej siÄ™ poczÄ…tkowo na ul. Sandomierskiej 12 na Mokotowie. We wrzeÅ›niu 1942 r. nasz zastÄ™p przejÄ…Å‚ czÅ‚onek Komendy Zawiszy „Pantera” RozwiniÄ™ty już w drużynÄ™. Drużynowym zostaÅ‚ Tadeusz PodkaÅ„ski „Longin” (mieszkaÅ‚ na ul. Bema). Nasza drużyna weszÅ‚a w skÅ‚ad wiÄ™kszego ugrupowania, byÅ‚ nim Rój „Giewont„ , którego pierwszym komendantem byÅ‚ „ Longin”. Rój wszedÅ‚ w skÅ‚ad Proporca „ Giermkowie Zawiszy „dowodzonego przez „ PanterÄ™.   Od jesieni 1943 r. komendantem roju „Giewont” zostaÅ‚ Teodor Spychalski – „Tedzik”. W tym czasie z zastÄ™pu, którego byÅ‚em czÅ‚onkiem powstaÅ‚a drużyna a z drużyny, w której byliÅ›my zastÄ™powymi, powstaÅ‚o wiÄ™ksze zgrupowanie – Rój ( odpowiednik hufca ). RozpoczÄ…Å‚ siÄ™ nabór chÅ‚opców. Przy pomocy naszych byÅ‚ych nauczycielek zwerbowaliÅ›my kilkunastu mÅ‚odszych kolegów za szkoÅ‚y Nr 100 i kolegów z naszej szkoÅ‚y zawodowej. Do naszych zawiszackich szeregów zostaÅ‚y też zwerbowane dwa patrole z uczniów szkoÅ‚y powszechnej prowadzonej przez siostry Goldman (przy ul Filtrowej Nr 62) przez „Longina”, który też uczyÅ‚ siÄ™ w tajnym gimnazjum sióstr Goldman. Drużyna a nastÄ™pnie rój przyjęła kryptonim „ Giewont „. A my drużynowi, przyjÄ™liÅ›my pseudonimy bohaterów Trylogii Henryka Sienkiewicza. Ja -„ Babinicz”, Jurek Zbroja – „CharÅ‚amp”, Stefan MÄ…czyÅ„ski -„ PodbipiÄ™ta „, Andrzej Wojciechowski – „Czarny„. Tylko Janek Zalewski z przekory wybraÅ‚ sobie pseudonim – „ŚlepowroÅ„ski”. Drużyny te istniaÅ‚y w tych skÅ‚adach do koÅ„ca 1943 r. gdyż później część starszych chÅ‚opców przeszÅ‚a do „BS” W patrolach rozpoczęło siÄ™ intensywne szkolenie mÅ‚odszych kolegów w przede wszystkim w zakresie zasad konspiracji. PrzechodziliÅ›my szkolenie z musztry, uczyliÅ›my siÄ™ terenoznawstwa, alfabetu Morsa, samarytanki (udzielania I pomocy), pionierka czyli umiejÄ™tność budowy szaÅ‚asu, kuchni polowej i wiÄ…zania różnych wÄ™złów. Oprócz tradycyjnego szkolenia harcerskiego poznawaliÅ›my niemieckie stopnie wojskowe uczyliÅ›my siÄ™ lokalizowania obiektów wojskowych i ich stacjonowania. Na tym biwaku zdobywaliÅ›my kilka sprawnoÅ›ci harcerskich min. Trapera – wybudowaliÅ›my dwa szaÅ‚asy z wikliny. Ja z Jurkiem ZbrojÄ… zdobyliÅ›my sprawność kucharza. UgotowaliÅ›my zupÄ™ „Babchar” od pierwszych liter naszych pseudonimów – „ BABinicz i CharÅ‚amp. Na drugie byÅ‚y knedle z jabÅ‚kami. Wiem tylko, że byÅ‚o ich b. dużo chyba okoÅ‚o 120 szt. WpadÅ‚ tez do nas na krótko mój brat Jurek uwidoczniony na zdjÄ™ciu jak z Jurkiem ZbrojÄ… mieszajÄ… naszÄ… zupÄ™ w garnku zawieszonym nad ogniskiem. W trakcie powstawania nowych grup akty przysiÄ™gi i przyrzeczenia harcerskiego odbywaÅ‚y siÄ™ dość czÄ™sto. Należy przypomnieć dwie i zwiÄ…zane z nimi uroczystoÅ›ci. W dniu 21 listopada 1943r na cmentarzu w Michalinie na konspiracyjnej koncentracji hufca (Roju ?) ”Giewont” gdzie odbieraÅ‚ przyrzeczenie harcerskie na sztandar „Giermków Zawiszy„ Phm. „ Pantera” Z tej to wÅ‚aÅ›nie uroczystoÅ›ci zachowaÅ‚y siÄ™ fotografie. 26 Marca 1944r. na konspiracyjnej koncentracji hufca „Giewont” w Fabryce NarzÄ™dzi J. Dziewulskiego przy ul. Kolejowej Nr 51 OdbieraÅ‚ przyrzeczenie harcerskie kmdt Roju Phm. „Tedzik”. Od poczÄ…tku 1944r. PrzeszedÅ‚em do grupy dla starszych chÅ‚opców o kryptonimie BS ( Bojowe SzkoÅ‚y) ZostaÅ‚em drużynowym, moim przybocznym zostaÅ‚ Stefan MÄ…czyÅ„ski pseudonim „PodbipiÄ™ta„ na co dzieÅ„ woÅ‚aliÅ›my na niego po prostu „ Mongoł”. W biogramie polegÅ‚ych odnalazÅ‚em tylko takie dane: Stefan MÄ…czyÅ„ski – „ PodbipiÄ™ta, lat 17. UczeÅ„. Od jesieni 1942r. zastÄ™powy w drużynie „Giewont” w Zawiszy na Woli – od wiosny 1944r. w BS-ach. Podczas Powstania Warszawskiego w 1 kompanii batalionu „Parasol” – PolegÅ‚ 27 sierpnia 1944r. w PaÅ‚acu KrasiÅ„skich (szczegółowy opis w książce Lucjana Fajera pt. „ Å»oÅ‚nierze Starówki „ str. 320 – 360).
Wiele szczegółów z tamtego okresu po prostu zatarÅ‚o mi siÄ™ w pamiÄ™ci Wiem, że przechodziliÅ›my przeszkolenie podoficerskie w ramach BS o kryptonimie „ Wiarus”. Na jakieÅ› szkolenie z zakresu uzbrojenia mieliÅ›my pistolet jakiÅ› chyba belgijski „FN” Na tej zbiórce rozbieraliÅ›my go na części, poznawaliÅ›my jego budowÄ™ i na podstawie tej broni ogólne zasady dziaÅ‚ania broni palnej. Po zbiórce ja z jeszcze jednym druhem miaÅ‚em odnieść broÅ„ do jakiegoÅ› punktu kontaktowego. Wiem, że z wielkÄ… dumÄ… i pewnÄ… dozÄ… emocji niosÅ‚em ulicami Warszawy, Å»elaznÄ… gdzieÅ› w okolice 6 Sierpnia ten maleÅ„ki, naÅ‚adowany, odbezpieczony pistolet mijaliÅ›my posterunki przed jednostkami wojskowymi, patrole żandarmerii i żoÅ‚nierzy. Åšwiadomość ze mam tÄ™ broÅ„ gotowÄ… do strzaÅ‚u sprawiaÅ‚a, że w razie czego nie jestem bezbronny nie dam siÄ™ im ująć bezkarnie – bÄ™dÄ™ strzelaÅ‚! SprawiÅ‚o mi to dużo zadowolenia, przysparzaÅ‚o wiele emocji i pamiÄ™tam o tym do dziÅ›. Nie braÅ‚em udziaÅ‚u w żadnej wiÄ™kszej akcji. CaÅ‚a moja dziaÅ‚alność ograniczaÅ‚a siÄ™ do przenoszenia tajnej prasy, pisanie kredÄ… po murach antyniemieckich haseÅ‚, rozbijaniu szyb w lokalach niemieckich. MieliÅ›my zamiar usunąć niemiecki napis na gmachu ZachÄ™ty, że to jest „Deutsche Kulturhaus „. OglÄ…daliÅ›my ten gmach ze wszystkich stron, staÅ‚y nawet w tym czasie przy tym gmachu wysokie rusztowania, ale w najbliższym otoczeniu tyle byÅ‚o posterunków, żandarmerii, że wydawaÅ‚o nam siÄ™ wprost niepodobieÅ„stwem i skuć tÄ™ napisy bez zwrócenia na siebie uwagi w dzieÅ„ a tym bardziej w nocy. Nic z tego nie wyszÅ‚o. ZrezygnowaliÅ›my. Na kilka dni przed wybuchem powstania rozlepialiÅ›my, afisze, obwieszczenia, że w chwili wybuchu powstania wÅ‚adzÄ™ w mieÅ›cie przejmujÄ… instytucje paÅ„stwa Polskiego i każdy obywatel zobowiÄ…zany jest podporzÄ…dkować siÄ™ nowo powoÅ‚anym wÅ‚adzom.

Mój udziaÅ‚ w Powstaniu Warszawskim też byÅ‚ bardzo krótki. Po nieudanych próbach nawiÄ…zania Å‚Ä…cznoÅ›ci z moim bezpoÅ›rednim dowództwem i z moimi podkomendnymi, po niepowodzeniu doÅ‚Ä…czenia do jakiegoÅ› innego oddziaÅ‚u (brak broni). CaÅ‚a moja walka w powstaniu to: budowanie barykad na rogu Å»elaznej i Ogrodowej, obrzucanie butelkami z benzynÄ… czoÅ‚gów „Panter” idÄ…cych z Woli przy zbiegu ul. Wroniej i ChÅ‚odnej – bez powodzenia, czoÅ‚gi rozniosÅ‚y potężnÄ… barykadÄ™, nasze butelki z benzynÄ… nawet jeżeli trafiÅ‚y celu to nie robiÅ‚y im wiÄ™kszej szkody – popaliÅ‚y siÄ™ trochÄ™ na pancerzu czoÅ‚gu i po jakimÅ› czasie pewnie zgasÅ‚y. Nie mieliÅ›my do dyspozycji: granatów, pancerfaustów, miotaczy pÅ‚omieni, min przeciwczoÅ‚gowych. Jedynym wyraźnym Å›ladem, że jednak toczyÅ‚a siÄ™ tam walka, to byÅ‚ fragment mózgu na Å›cianie muru i plama krwi, która pozostaÅ‚a po jednym z mÅ‚odocianych powstaÅ„ców. BiegaliÅ›my po pierwsze zrzuty na spadochronach jakie dostarczyli nam nasi piloci. PróbowaliÅ›my gasić pÅ‚onÄ…ce domy przy ul. Å»elaznej. BraÅ‚em też udziaÅ‚ w eskorcie grupy jeÅ„ców niemieckich. ByÅ‚ to dość silnie obsadzony punkt oporu okoÅ‚o 20 ludzi b. dobrze uzbrojony. ZnajdowaÅ‚ siÄ™ on w cukierni „Zomera” na rogu ChÅ‚odnej i Å»elaznej, ostrzeliwali siÄ™ oni z okien na 1 piÄ™trze. PoczÄ…tkowe pertraktacje przez naszÄ… grupÄ™ nie przynosiÅ‚y pomyÅ›lnego rezultatu. ProwadziÅ‚ te rozmowy jakiÅ› oficer rezerwy, który co prawda miaÅ‚ jakiÅ› pistolet za pasem, ale jak mówili podobno nie miaÅ‚ do niego amunicji. Przy nim staÅ‚o 2 rosÅ‚ych powstaÅ„ców z opaskami na rÄ™kawach, ale mieli tylko 2 granaty. Nasz oficer Å›wietnie mówiÅ‚ po niemiecku, straszyÅ‚ ich ale nie wiele to dawaÅ‚o, bo byÅ‚ w tej grupie jeden SS-man, a on byÅ‚ nieprzejednany. Dopiero potężny wybuch spowodowany (podobno) wysadzeniem w powietrze kompleksu szkół zamienionych na koszary (róg ChÅ‚odnej i Waliców, do której chodziÅ‚em przed wojnÄ… do Podstawówki wystraszyÅ‚ ich tak bardzo, że zeszli do piwnicy i poddali siÄ™. Po rozbrojeniu ich przez naszych, prowadziÅ‚em caÅ‚Ä… grupÄ™ piwnicami (wyrÄ…banymi w murach przejÅ›ciami ) do domu PPS na ul. Ogrodowej. ByÅ‚em bez broni miaÅ‚em tylko latarkÄ™ elektrycznÄ…. SzÅ‚o za mnÄ… 20 „szkopów” zakurzonych tynkiem, wielu z nich rannych sÅ‚aniajÄ…cych siÄ™ na nogach, podtrzymywanych przez kolegów, pokrwawionych. Ostatni odcinek drogi musieli przejść przez mieszkanie na parterze naszego domu i przez otwarte okno, poprzez wielkÄ… usypanÄ… górÄ™ koksu, dotrzeć podwórzem do piwnic domu PPS, w których mieli być zatrzymani. Niemcy najpierw poprosili i trochÄ™ wody do picia i do umycia siÄ™, potem o jakieÅ› Å›rodki opatrunkowe. Zajęły siÄ™ nimi nasze panie – dostali wszystko – nakarmiÅ‚y i daÅ‚y do co mogÅ‚y do picia. Ich broÅ„ zasiliÅ‚a nasze oddziaÅ‚y Mój brat Jurek też dostaÅ‚ jakiÅ› przedpotopowy karabin (oddaÅ‚ go ktoÅ› z oddziaÅ‚u i zafasowaÅ‚ lepszy po Niemcu), do którego naboje trzeba byÅ‚o wsuwać po jednym, bo nie miaÅ‚ żadnego podajnika. Z tÄ… broniÄ… i z tym oddziaÅ‚em poszedÅ‚ na starówkÄ™. Już go wiÄ™cej nie widziaÅ‚em. (Z informacji nadesÅ‚anej przez PCK wynika, że po powstaniu zostaÅ‚ wywieziony do obozu Gross Rozen Nr więźnia 40530 ; 15.02.1945 r. przesÅ‚any zostaÅ‚ do obozu koncentracyjnego Flossenburg Komando Leitmeritz Nr więźnia 88297, zmarÅ‚ 23.02.1945 r.. Natomiast mnie, po nagÅ‚ym opuszczeniu naszego rejonu przez oddziaÅ‚y powstaÅ„cze 7 albo 8 sierpnia zagarnęły mnie oddziaÅ‚y pacyfikacyjne SS. i UkraiÅ„ców z Oddziałów „RONA „ (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia) . MieliÅ›my dużo szczęścia, bo, po pierwszym impecie, kiedy wszystkich bez pardonu mordowali a domy palili, nas po wyprowadzeniu z domu zagoniono do rozbierania barykad i zasypywania rowów przeciwczoÅ‚gowych w rejonie Leszno róg Wroniej. TrwaÅ‚a wtedy jeszcze wielka strzelanina czoÅ‚gi, za którymi kryli siÄ™ żoÅ‚nierze, ostrzeliwaÅ‚y rejon ulicy Å»ytniej. Na noc zaprowadzono nas do koÅ›cioÅ‚a Å›w. StanisÅ‚awa. Też miaÅ‚em wielkie szczęście, tej nocy nie byÅ‚em wziÄ™ty na rozwaÅ‚kÄ™.

Wiele informacji zawartych w mich notatkach pochodzą z „Rysu Historycznego”, Który opracowali: Hm. Tadeusz Wiśniewski, Podharcmistrz Jerzy Zbroja i Tadeusz Szczęsny. Członkowie Stowarzyszenia Szarych Szeregów Ul „ Wisła „ w Warszawie Chorągwi Warszawskiej, Krąg „Reduta” Wydano w Warszawie w listopadzie 1992 r
Patrz też do poprzedniego wpisu Ludobójstwo na mieszkaÅ„cach Woli – HR

Czytaj więcej

Ludobójstwo na mieszkańcach Woli

Trzydzieści, czterdzieści, a może sześćdziesiąt tysięcy ofiar? Nie znamy nawet przybliżonej liczby. W
pierwszych dniach sierpnia 1944 r. Niemcy dokonali ludobójstwa na cywilnych mieszkańcach Woli. Zbrodnia
ta nie doczekała się poważnych badań
Tekst z archiwum dodatku Plus Minus, sierpień 2009
Jeszcze życie toczyło się normalnie – na tyle, na ile to możliwe pod koniec piątego roku okupacji. Fryzjer na Okopowej strzygł i
golił brzytwą. Na Pańskiej krawcowa przyjmowała poprawki. W małej restauracyjce na rogu Spokojnej i Okopowej można było się
napić kawy. Ulicami jeździły furmanki, a Chłodną – nazywaną Marszałkowską zachodniej Warszawy – mknął tramwaj. Ale ludzie
wciąż mieli przed oczami to, co pozostało po getcie.
Czerwone budynki fabryk mieszały się ze skromnymi domami i kamienicami. Dla 11­letniego Wiesława Kępińskiego Wola była
całym światem. Mieszkał z rodziną w drewnianym domku naprzeciwko parku Sowińskiego, a w jego okolicy żyła cała rodzina.
W fabryce Franaszka nadal produkowano kolorowy papier. Kazimierz Franaszek, potomek powstańca styczniowego, pozostał
wierny dewizie: „U nas wszystko musi być najlepsze”. Podczas wojny wykorzystał to, że zakład nie przeszedł pod zarząd niemiecki,
więc wykonywał znakomitej jakości podrobiony papier ze znakami wodnymi na potrzeby Armii Krajowej. Regularnie wypłacał
pracownikom pobory, dbał o rodziny zabitych i więzionych, angażował się w wyciąganie ludzi z łapanek. Czuć było koniec wojny,
kiedy wybuchÅ‚o powstanie. (więcej…)

Czytaj więcej

ACTA

Na całym świecie budzi wiele emocji walka internautów o ACTA umowę w walce z piractwem i podróbkami. Stany Zjednoczone niby kolebka wolności, a potrafią coś takiego zrobić. (?!). Rację miał Karlheinz Deschner w książce „Moloch” odsłaniając prawdziwe oblicze tego kraju. Stany Zjednoczone i reszta skomercjalizowanego świata stosują moralność Kalego. Kościuszko i Pułaski w grobach się przewracają „patrząc z góry” na to co się dzieje. Potwierdza to bezsens walki, poświęcanie życia dla najbardziej szlachetnych celów. Wzorem godnym do naśladowania jest Ubuntu Linux wolne oprogramowanie, którym się posługuje od kilku lat. Miliony internautów pracują nad ulepszaniem tego systemu i chwała im za to. Okazuje się, ze można inaczej!

Czytaj więcej

Problem racjonalnosci wierzen religijnych – Marian Przelecki

Racjonalizm ma ostatnio złą prasę. Nie tylko odżegnują się od niego co bardziej wpływowi myśliciele, lecz i samo pytanie o racjonalność pewnych poglądów czy postaw traktowane bywa nierzadko jako naiwność lub zgoła nietakt. W polskich kręgach intelektualnych takie reakcje spotykamy przede wszystkim w odniesieniu do poglądów i postaw religijnych. W swej głośnej książce poświęconej filozofii religii Leszek Kołakowski usiłuje okazać, że zarzut irracjonalizmu stawiany wierzeniom religijnym pozbawiony jest rzeczowych podstaw, nie będąc w gruncie rzeczy niczym więcej niż wyrazem arbitralnej filozoficznej opcji. 1 Z kolei autor artykułu, jaki ukazał się niedawno w Polityce problem racjonalności światopoglądu religijnego uważa za temat „wczorajszy” i „anachroniczny”.2 Nie zgadzam się, jak się łatwo domyślić, z takim stawianiem sprawy. Pojęcie racjonalności skłonny jestem zaliczać do podstawowych pojęć filozoficznych, a kwalifikację czyichś poglądów czy zachowań pod względem ich racjonalności uważam za stwierdzenie doniosłe zarówno z teoretycznego, jak i praktycznego punktu widzenia. Mam nadzieję, że dalsze rozważania dostarczą dodatkowych argumentów na rzecz takiego stanowiska. Trudno się też zgodzić z tym, aby miały istnieć w tej dziedzinie jakiekolwiek „immunitety”, rodzaje postaw czy poglądów wyjęte z jakichś względów spod krytycyzmu usiłującego ocenić stopień ich racjonalności. Nie powinny do nich należeć w żadnym razie postawy i poglądy religijne. Nie ma, moim zdaniem, żadnych racji, które by mogły uzasadniać powstrzymanie się od stosowania do tego rodzaju przekonań kryteriów racjonalnego myślenia i działania. Spróbujemy je też zastosować w naszych rozważaniach, usiłując odpowiedzieć w ich wyniku na pytanie: czy wiara religijna zasługuje na miano myślenia racjonalnego? Jest rzeczą jasną, że na tak postawione pytanie nie sposób udzielić odpowiedzi jednoznacznej – przede wszystkim dlatego, że niejednoznaczny jest sens samego pytania. Ta niejednoznaczność ma źródło w nieokreśloności obu podstawowych pojęć, które występują w jego sformułowaniu: pojęcia racjonalności i pojęcia wierzenia religijnego. Oba z nich wymagają jakiejś precyzacji i od wyniku tej precyzacji zależy, jak zobaczymy, w sposób istotny rozstrzygnięcie owego pytania. Rozstrzygnięcie to zależne okazuje się również od pewnych ogólnych założeń natury teoriopoznawczej i metodologicznej; będzie jeszcze o nich mowa w toku dalszych rozważań. Tym, co przede wszystkim wymaga wstępnej chociażby analizy, jest kluczowe dla całości problemu pojęcie racjonalności.1 L. Kołakowski, Religion, Glasgow 1982.
2 J. Olbrycht, „Dwa humanizmy”, Polityka 1987, nr 24. (więcej…)

Czytaj więcej

Koscielny rozbior Polski

GORĄCE TEMATY ­  Fakty i mity 28.10.2011

  1. Rolnicy z Bożej łaski

W śledztwie dotyczącym Komisji Majątkowej przedstawiono zarzuty kolejnym sześciu osobom.
W sposób iÅ›cie cudowny – powiedzmy, że ze Å›lÄ…skiego Å›mietnika – trafiÅ‚y do naszych lepkich Å‚apek dokumenty ze Å›ledztwa… Gliwicka Prokuratura OkrÄ™gowa ma obecnie dziewiÄ™ciu podejrzanych. Najważniejsi to sÅ‚ynny koÅ›cielny peÅ‚nomocnik Marek P. (byÅ‚y funkcjonariusz SB) i reprezentujÄ…cy w Komisji Episkopat mecenas Piotr P., któremu zarzucono Å‚apówkarstwo. Ci najnowsi poÅ‚akomili siÄ™ na „wyÅ‚udzenie i użycie dokumentów poÅ›wiadczajÄ…cych nieprawdÄ™, przywÅ‚aszczenie oraz pranie pieniÄ™dzy”. Choć oficjalnie nie ujawniono, o kogo chodzi, wiemy, że sankcje (w tym zabezpieczenie mienia o wartoÅ›ci 29 mln zÅ‚) dotknęły miliardera Jacka D. (pięć zarzutów, cieszy siÄ™ wolnoÅ›ciÄ… za kaucjÄ… w kwocie 200 tys. zÅ‚) oraz jego najbliższych: żony Gabrieli, syna Tomasza z małżonkÄ… KarolinÄ… oraz córki Hanny W. z mężem Robertem (50 tys. zÅ‚ kaucji). Dodajmy, że dla 26­letniego Tomasza D. nie byÅ‚a to pierwszyzna, bo już od lipca 2010 r. ma status podejrzanego o wyÅ‚udzenie na podstawie fikcyjnego zameldowania prawa do pierwokupu ponad 200 ha gruntów w ÅšwierklaÅ„cu, ÅšwiÄ™toszowicach i Czekanowie (zastosowano porÄ™czenie w wysokoÅ›ci 100 tys. zÅ‚). (więcej…)

Czytaj więcej

Czarne sny Balcerowicza – A. Ziemski

Czarne sny Balcerowicza – Andrzej Ziemski
www.przegladsocjalistyczny.pl
Na zdrowym ciele społeczeństwa toczy się wojna o ewentualną przyszłość neoliberalizmu w Polsce. OFE są poligonem doświadczalnym. Przy czym intencje rządu mają charakter pragmatyczny – budżet i finanse państwa są w dramatycznej sytuacji. Intencje Balcerowicza są dogmatyczne. Ograniczenie OFE do właściwym rozmiarów, po klęsce tej koncepcji, grzebie na zawsze jego wątpliwe sukcesy, jako twórcy polskiej transformacji.
Ze strony Balcerowicza to bardziej walka o pamięć w oparciu o pomnik, jakim miały być OFE dla neoliberalnego zwrotu w Polsce, niż przekonanie o powodzeniu tego przedsięwzięcia. Merytorycznie jest ono wątpliwe, jedynym beneficjentem są tutaj firmy organizujące fundusze, choć założenia teoretyczne wydają się być wspaniałe. Przyszłym emerytom można obiecać wszystko.
Kto rozliczy skutecznie aktualnÄ… ekipÄ™ za 30 lat? (więcej…)

Czytaj więcej

Globalnie wnerwieni – Fakty i mity 28.10.2011

Komentarze Naczelnego ­ Fakty i mity 28.10.2011

BEZ DOGMATÓW
Globalnie wnerwieni
Pomiędzy tłumami okupującymi centra wielkich miast świata, Unią szamoczącą się z długami i Obamą, który chciałby podwyższyć podatki najbogatszym, istnieje związek: jest to szukanie wyjścia z globalnego kryzysu i rozglądanie się za winnymi.
Oburzeni
Kto by przypuszczał, że arabska wiosna ludów, która przeciągnęła się na cały rok 2011, skończy się na ulicach i placach Zachodu! Zamieszki i demonstracje, które rozpoczęły się od samospalenia wykształconego, ale sfrustrowanego i upokorzonego Tunezyjczyka, poprzez okupację kairskiego placu Tahrir, poprzez Madryt i skrzyżowania Tel Awiwu, dodarły w końcu na Wall Street i na londyńskie City. Wszędzie tam, gdzie wystąpienia miały charakter masowy, łączy je jedno – strach, frustracja i niezadowolenie klasy średniej, która czuje się zablokowana w swoich aspiracjach, oszukana, zdeklasowana i pozbawiona perspektyw. A złość i desperacja klasy średniej to poważna sprawa, bo wszystkie ważne rewolucje i przewroty ostatnich3 stuleci robiła właśnie ta grupa społeczna. To ona ma potencjał i narzędzia (w tym intelektualne) do zmiany, a nie klasy najniższe, zbyt przytłoczone biedą, walką o przetrwanie i własną bezradnością.
Kim właściwie są owi oburzeni? Czy wydarzenia w różnych krajach mają jakiś wspólny mianownik? Aktorami wydarzeń są wspomniani sfrustrowani młodzi, wywodzący się z klasy średniej lub aspirujący do niej. Polska prawica już ochrzciła ich mianem rozwydrzonych synalków i panienek z dobrych domów, którym znudził się kapitalizm. Dziennik „Rzeczpospolita” dowodzi protekcjonalnie, że młodzież ta powinna się odczepić od najlepszego na świecie systemu, czyli kapitalizmu, bo nie ma innego równie dobrego. Czyżby?
A dlaczego ludzie protestujÄ… tak masowo w Madrycie, Nowym Jorku i Izraelu, a nie w Sztokholmie, Helsinkach i Oslo?
Otóż istnieją różne systemy, rozmaite odmiany kapitalizmu i nie jest bez znaczenia, czy w danym miejscu i czasie realizuje się projekt gospodarczo ­społeczny bardziej lub mniej sprawiedliwie rozkładający szanse i możliwości awansu.

Skopiowałem: 2.11.2011 i umieszcza w blogu, jako interesujące.

Czytaj więcej

List do prezesa Wojewodzkiego Zarzadu ZKRP i BWP – Tadeusza Siczka – Kilka pytan

Kilka pytań – 25.10.2011.

Próba podsumowania zebrania zwołanego przez prezesa Wojewódzkiego Zarządu ZKRP i BWP w dniu
25.10.2011r.

Pismem L. dz. 53/2011 zostałem wezwany na to zebranie, na którym chciałem osobiście poruszyć
najważniejszą, wg mnie, sprawę, ciągnącą się od wielu lat:
19.09.2009 r. odbyło się zebranie Sprawozdawczo wyborcze Koła Kombatantów III RP.
Po złożeniu sprawozdania z działalności Zarządu Koła prezesa inż. Stanisława Gawrońskiego,
w którym podkreślił, jakie kłopoty mieli w swojej działalności:

  •   WÅ‚adze miasta od kilku lat domagajÄ… siÄ™ by KoÅ‚o Kombatantów opuÅ›ciÅ‚o zajmowany lokal
  •   WyÅ‚Ä…czono im telefon, prÄ…d, centralne ogrzewanie
  •   WÅ‚adze paÅ„stwowe i miejskie nie dajÄ… żadnych dotacji na dziaÅ‚alność koÅ‚a
  •   CaÅ‚a dziaÅ‚alność KoÅ‚a oparta jest na skÅ‚adkach czÅ‚onkowskich.
  •   Wielu Kombatantów jest bardzo biednych i nie stać ich na opÅ‚acanie skÅ‚adek.
  •   Ze sprawozdania Komisji Socjalnej wyziera obraz przerażajÄ…cej biedy w jakiej żyje wielu Kombatantów.
  •   Zgodnie z regulaminem za nie opÅ‚acanie skÅ‚adek powinni zostać skreÅ›leni ze zwiÄ…zku.
  •   ZarzÄ…d KoÅ‚a w poprzednim okresie siedzÄ…c w zimnym pomieszczeniu nie zaprzestaÅ‚ przyznawania zapomóg najbardziej potrzebujÄ…cym.

Przyznano ich kilkanaÅ›cie w wysokoÅ›ci 200 – 300 zÅ‚otych. (więcej…)

Czytaj więcej

Dlaczego musiało dojść do katastrofy smoleńskiej

Raport Zespołu Ekspertów Niezależnych nie jest polemiką z technicznymi ustaleniami specjalistów polskich lub rosyjskich. Przedstawiamy w nim fakty i wskazania, co należy zrobić, aby zacząć odbudowywać rozbity system bezpieczeństwa Polski.
Marcin Gomoła  – lider ruchu Młodego Pokolenia – Pokolenie ’89, były wiceprzewodniczący KNF, prawnik
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Marcin Gomoła – lider ruchu Młodego Pokolenia – Pokolenie ’89, były wiceprzewodniczący KNF, prawnik
dr Przemysław Guła  – były szef Rządowego Centrum Antykryzysowego
autor: DÄ…browski Mateusz
źródło: Fotorzepa
dr Przemysław Guła – były szef Rządowego Centrum Antykryzysowego
gen. brygady Sławomir Petelicki  – twórca i dwukrotny dowódca Jednostki Wojskowej GROM
autor: DÄ…browski Mateusz
źródło: Fotorzepa
gen. brygady Sławomir Petelicki – twórca i dwukrotny dowódca Jednostki Wojskowej GROM
Jako obywatele Rzeczypospolitej mamy prawo i obowiązek zabierać publicznie głos w sprawach ważnych dla naszego państwa. Jest to bowiem dobro wszystkich Polaków okupione przez lata trudem, krwią i potem wielu pokoleń naszych rodaków, których marzeniem i życzeniem było, by kraj ten był silny, profesjonalnie zarządzany i bezpieczny.

Niestety, poziom bezpieczeÅ„stwa jest sukcesywnie obniżany, a siÅ‚y i Å›rodki na nie przeznaczane – marnotrawione. ZdjÄ™ci troskÄ… o losy naszej ojczyzny i przyszÅ‚ych pokoleÅ„ Polaków przedstawiamy poniższy raport. (więcej…)

Czytaj więcej