Moje zapiski – Okres okupacji

Okres okupacji
1.09.1939 R WybuchÅ‚a II- Wojna Åšwiatowa. MieszkaliÅ›my wtedy na ulicy ChÅ‚odnej Nr 15.róg ulicy Waliców w piÄ™knej kamienicy, w której mieÅ›ciÅ‚a siÄ™ prywatna, żeÅ„ska szkoÅ‚a – Gimnazjum i Liceum pp. Reginy GaczeÅ„skiej i Eweliny Kacprowskiej. W tej szkole mój ojciec byÅ‚ woźnym i z tego tytuÅ‚u zajmowaliÅ›my sÅ‚użbowe mieszkanie. ZarzÄ…dzono mobilizacjÄ™ i mój ojciec zostaÅ‚ powoÅ‚any do wojska. MojÄ… szkoÅ‚Ä™, do której chodziÅ‚em do wybuchu wojny – przy ul. ChÅ‚odnej 11/13 róg Waliców zajÄ™li Niemcy na koszary dla swojego wojska. MiaÅ‚em wiÄ™c jeden rok stracony. Od wrzeÅ›nia 1940 r RozpoczÄ…Å‚em naukÄ™ w 6 klasie w Szkole Podstawowej Nr 100 przy ul. MÅ‚ynarskiej za ZajezdniÄ… TramwajowÄ…. W 6 klasie wychowawczyniÄ… naszÄ… byÅ‚a p. Kazimiera Bajówna. Od wrzeÅ›nia 1941 r. chodziÅ‚em do 7 klasy, w której wychowawczyniÄ… naszÄ… zostaÅ‚a p. Janina Górnicka. Obie nasze wychowawczynie byÅ‚y instruktorkami harcerskimi jeszcze z przed wojny. Pewnego razu p. Janka Górnicka poprosiÅ‚a mnie i jeszcze kilku moich kolegów czy nie zechcielibyÅ›my pomóc jej przewieźć trochÄ™ kartofli do domu. DaÅ‚a nam klucze do swojego mieszkania i adres (mieszkaÅ‚a na ul. Ludwiki ?). Kiedy zawieźliÅ›my te ziemniaki, postanowiliÅ›my zażartować sobie schowaliÅ›my worek z ziemniakami gdzieÅ› gÅ‚Ä™boko pod tapczanem a na widocznym miejscu zostawiliÅ›my kartkÄ™, że byÅ‚a Å‚apanka na mieÅ›cie i kartofle zabrali Niemcy. Na drugi dzieÅ„ nasza wychowawczyni zaprosiÅ‚a nas na placki kartoflane. Kiedy przyszliÅ›my na umówionÄ… godzinÄ™ byÅ‚y już u niej nasze koleżanki z klasy, które obieraÅ‚y, tarÅ‚y, smażyÅ‚y już te obiecane placki? Po zjedzeniu tych placków p. Janka zorganizowaÅ‚a nam różne zabawy towarzyskie, w starego kawalera, gÅ‚uchy telefon, trochÄ™ poÅ›piewaliÅ›my, tak że wieczór spÄ™dziliÅ›my b. przyjemnie i tak to siÄ™ zaczęło.

PoczÄ…tkowo nasze spotkania u niej tylko charakter towarzyski, ale w niedÅ‚ugim czasie zaproponowaÅ‚a nam uczestnictwo w Tajnym Harcerstwie. Naturalnie, że wszyscy z nas z wielkim zapaÅ‚em wyraziliÅ›my zgodÄ™. PowstaÅ‚ zastÄ™p chÅ‚opców. NaszÄ… zastÄ™powÄ… zostaÅ‚a Miecia Maliszewska, dziewczyna b. fajna imponowaÅ‚a nam bo Å›wietnie pÅ‚ywaÅ‚a,  nawet próbowaliÅ›my z niÄ… siÄ™ siÅ‚ować. Ze strzÄ™pów informacji jakie posiadam w październiku 1942r byÅ‚a maturzystkÄ…. Prawdopodobnie zginęła z caÅ‚Ä… rodzinÄ… w pierwszych dniach powstania w swoim domu przy ul. Redutowej. W grupie tej oprócz mnie byli: Mirek Malinowski, Stefan MÄ…czyÅ„ski, Andrzej Wojciechowski, Janek Zalewski i Jurek Zbroja. We wrzeÅ›niu 1942 r. na zbiórce Miecia powiadomiÅ‚a nas o naszym w najbliższym czasie rozstaniu. W październiku 1942 r., po uroczystej konspiracyjnej, przysiÄ™dze zÅ‚ożonej na rÄ™ce Tadeusza WiÅ›niewskiego „Pantery” – czÅ‚onka nowo powstaÅ‚ej Komendy Zawiszy, najmÅ‚odszej grupy harcerskiej wchodzÄ…cej w skÅ‚ad Szarych Szeregów. RozpoczÄ…Å‚ siÄ™ dla nas nowy etap już bardziej zorganizowanego życia konspiracyjnego. Nasze koleżanki z klasy wstÄ…piÅ‚y do żeÅ„skiej drużyny harcerskiej. WÅ›ród nich byÅ‚y: Janina i Barbara JemioÅ‚kowskie, Irena Matysikówna, Zofia Riedelówna, Adrianna Wodnicka. Wszystkie braÅ‚y udziaÅ‚ w Powstaniu Warszawskim : Janina JemioÅ‚kowska, Irena Matysiakówna, Zofia Riedelówna i Adrianna Wodnicka jako sanitariuszki w harcerskim patrolu sanitarnym zostaÅ‚y zamordowane w dniu 5 sierpnia 1944 r. o godz. 18:00 w szpitalu Å›w. Łazarza przy ul Wolskiej 18 w grupie 11 harcerek. Zamordowano wraz z nimi wszystkich lekarzy, wszystkich rannych powstaÅ„ców, i na samym koÅ„cu 10 sióstr zakonnych, które zabijano pojedynczo ze sÅ‚owami modlitwy na ustach – „pod TwojÄ… obronę”. Wszystkie harcerki pochowane zostaÅ‚y na Cmentarzu Wojskowym PowÄ…zki kwatera 26 B. Barbara JemioÅ‚kowska pseudonim „ Ara” urodzona 28.09.1929R. Harcerka WÅ»DH Nr 100, (Warszawska Å»eÅ„ska Drużyna Harcerska) przeszkolona w sÅ‚użbie sanitarnej i Å‚Ä…cznoÅ›ci, w Powstaniu Warszawskim od 1 sierpnia 1944r. Łączniczka pierwszej linii batalionu AK „Chrobry I „. Zginęła podczas nalotu na Pasaż Simonsa na Starym MieÅ›cie, gdzie batalion kwaterowaÅ‚. Odznaczona dwukrotnie Krzyżem Walecznych, po raz drugi poÅ›miertnie. Pochowana na Cmentarzu Wojskowym PowÄ…zki kwatera 27 A. (Szczegółowy opis znajdziesz w książce Lucjana Fajera pt. „ŻoÅ‚nierze Starówki” str. 320 – 360). MuszÄ™ dodać, że wszystkie moje koleżanki po ukoÅ„czeniu 7 klasy SzkoÅ‚y Podstawowej Nr 100 zostaÅ‚y uczennicami Tajnego Gimnazjum paÅ„ Reginy GaczeÅ„skiej i Eweliny Kacprowskiej i w ich biogramie wyczytaÅ‚em, że byÅ‚y uczennicami III klasy. Do dziÅ› nie zdawaÅ‚em sobie sprawy, że szkoÅ‚a, w której do wybuchu wojny, woźnym byÅ‚ mój tata, zamkniÄ™ta przez wÅ‚adze okupacyjne, tak jak wszystkie Å›rednie i wyższe dziaÅ‚aÅ‚a w podziemiu i moje koleżanki byÅ‚y jej uczennicami.  Kiedy powstaÅ‚o duże i maÅ‚e „Getto” z ul. ChÅ‚odnej ja z mojÄ… matkÄ… i bratem z wszystkimi tymi Å‚awkami i caÅ‚ym wyposażeniem tej szkoÅ‚y przeprowadziliÅ›my siÄ™ na ul. Å»elaznÄ… 85. Po ukoÅ„czeniu VII klasy SzkoÅ‚y Podstawowej Nr 100, która w miÄ™dzyczasie zostaÅ‚a przeniesiona z ul MÅ‚ynarskiej do budynku mieszkalnego przy ul. ChÅ‚odnej 68 (na rogu placu Kercelego), ja i część moich kolegów zapisaliÅ›my siÄ™ do II Miejskiej SzkoÅ‚y Mechanicznej w Warszawie mieszczÄ…cej siÄ™ poczÄ…tkowo na ul. Sandomierskiej 12 na Mokotowie. We wrzeÅ›niu 1942 r. nasz zastÄ™p przejÄ…Å‚ czÅ‚onek Komendy Zawiszy „Pantera” RozwiniÄ™ty już w drużynÄ™. Drużynowym zostaÅ‚ Tadeusz PodkaÅ„ski „Longin” (mieszkaÅ‚ na ul. Bema). Nasza drużyna weszÅ‚a w skÅ‚ad wiÄ™kszego ugrupowania, byÅ‚ nim Rój „Giewont„ , którego pierwszym komendantem byÅ‚ „ Longin”. Rój wszedÅ‚ w skÅ‚ad Proporca „ Giermkowie Zawiszy „dowodzonego przez „ PanterÄ™.   Od jesieni 1943 r. komendantem roju „Giewont” zostaÅ‚ Teodor Spychalski – „Tedzik”. W tym czasie z zastÄ™pu, którego byÅ‚em czÅ‚onkiem powstaÅ‚a drużyna a z drużyny, w której byliÅ›my zastÄ™powymi, powstaÅ‚o wiÄ™ksze zgrupowanie – Rój ( odpowiednik hufca ). RozpoczÄ…Å‚ siÄ™ nabór chÅ‚opców. Przy pomocy naszych byÅ‚ych nauczycielek zwerbowaliÅ›my kilkunastu mÅ‚odszych kolegów za szkoÅ‚y Nr 100 i kolegów z naszej szkoÅ‚y zawodowej. Do naszych zawiszackich szeregów zostaÅ‚y też zwerbowane dwa patrole z uczniów szkoÅ‚y powszechnej prowadzonej przez siostry Goldman (przy ul Filtrowej Nr 62) przez „Longina”, który też uczyÅ‚ siÄ™ w tajnym gimnazjum sióstr Goldman. Drużyna a nastÄ™pnie rój przyjęła kryptonim „ Giewont „. A my drużynowi, przyjÄ™liÅ›my pseudonimy bohaterów Trylogii Henryka Sienkiewicza. Ja -„ Babinicz”, Jurek Zbroja – „CharÅ‚amp”, Stefan MÄ…czyÅ„ski -„ PodbipiÄ™ta „, Andrzej Wojciechowski – „Czarny„. Tylko Janek Zalewski z przekory wybraÅ‚ sobie pseudonim – „ŚlepowroÅ„ski”. Drużyny te istniaÅ‚y w tych skÅ‚adach do koÅ„ca 1943 r. gdyż później część starszych chÅ‚opców przeszÅ‚a do „BS” W patrolach rozpoczęło siÄ™ intensywne szkolenie mÅ‚odszych kolegów w przede wszystkim w zakresie zasad konspiracji. PrzechodziliÅ›my szkolenie z musztry, uczyliÅ›my siÄ™ terenoznawstwa, alfabetu Morsa, samarytanki (udzielania I pomocy), pionierka czyli umiejÄ™tność budowy szaÅ‚asu, kuchni polowej i wiÄ…zania różnych wÄ™złów. Oprócz tradycyjnego szkolenia harcerskiego poznawaliÅ›my niemieckie stopnie wojskowe uczyliÅ›my siÄ™ lokalizowania obiektów wojskowych i ich stacjonowania. Na tym biwaku zdobywaliÅ›my kilka sprawnoÅ›ci harcerskich min. Trapera – wybudowaliÅ›my dwa szaÅ‚asy z wikliny. Ja z Jurkiem ZbrojÄ… zdobyliÅ›my sprawność kucharza. UgotowaliÅ›my zupÄ™ „Babchar” od pierwszych liter naszych pseudonimów – „ BABinicz i CharÅ‚amp. Na drugie byÅ‚y knedle z jabÅ‚kami. Wiem tylko, że byÅ‚o ich b. dużo chyba okoÅ‚o 120 szt. WpadÅ‚ tez do nas na krótko mój brat Jurek uwidoczniony na zdjÄ™ciu jak z Jurkiem ZbrojÄ… mieszajÄ… naszÄ… zupÄ™ w garnku zawieszonym nad ogniskiem. W trakcie powstawania nowych grup akty przysiÄ™gi i przyrzeczenia harcerskiego odbywaÅ‚y siÄ™ dość czÄ™sto. Należy przypomnieć dwie i zwiÄ…zane z nimi uroczystoÅ›ci. W dniu 21 listopada 1943r na cmentarzu w Michalinie na konspiracyjnej koncentracji hufca (Roju ?) ”Giewont” gdzie odbieraÅ‚ przyrzeczenie harcerskie na sztandar „Giermków Zawiszy„ Phm. „ Pantera” Z tej to wÅ‚aÅ›nie uroczystoÅ›ci zachowaÅ‚y siÄ™ fotografie. 26 Marca 1944r. na konspiracyjnej koncentracji hufca „Giewont” w Fabryce NarzÄ™dzi J. Dziewulskiego przy ul. Kolejowej Nr 51 OdbieraÅ‚ przyrzeczenie harcerskie kmdt Roju Phm. „Tedzik”. Od poczÄ…tku 1944r. PrzeszedÅ‚em do grupy dla starszych chÅ‚opców o kryptonimie BS ( Bojowe SzkoÅ‚y) ZostaÅ‚em drużynowym, moim przybocznym zostaÅ‚ Stefan MÄ…czyÅ„ski pseudonim „PodbipiÄ™ta„ na co dzieÅ„ woÅ‚aliÅ›my na niego po prostu „ Mongoł”. W biogramie polegÅ‚ych odnalazÅ‚em tylko takie dane: Stefan MÄ…czyÅ„ski – „ PodbipiÄ™ta, lat 17. UczeÅ„. Od jesieni 1942r. zastÄ™powy w drużynie „Giewont” w Zawiszy na Woli – od wiosny 1944r. w BS-ach. Podczas Powstania Warszawskiego w 1 kompanii batalionu „Parasol” – PolegÅ‚ 27 sierpnia 1944r. w PaÅ‚acu KrasiÅ„skich (szczegółowy opis w książce Lucjana Fajera pt. „ Å»oÅ‚nierze Starówki „ str. 320 – 360).
Wiele szczegółów z tamtego okresu po prostu zatarÅ‚o mi siÄ™ w pamiÄ™ci Wiem, że przechodziliÅ›my przeszkolenie podoficerskie w ramach BS o kryptonimie „ Wiarus”. Na jakieÅ› szkolenie z zakresu uzbrojenia mieliÅ›my pistolet jakiÅ› chyba belgijski „FN” Na tej zbiórce rozbieraliÅ›my go na części, poznawaliÅ›my jego budowÄ™ i na podstawie tej broni ogólne zasady dziaÅ‚ania broni palnej. Po zbiórce ja z jeszcze jednym druhem miaÅ‚em odnieść broÅ„ do jakiegoÅ› punktu kontaktowego. Wiem, że z wielkÄ… dumÄ… i pewnÄ… dozÄ… emocji niosÅ‚em ulicami Warszawy, Å»elaznÄ… gdzieÅ› w okolice 6 Sierpnia ten maleÅ„ki, naÅ‚adowany, odbezpieczony pistolet mijaliÅ›my posterunki przed jednostkami wojskowymi, patrole żandarmerii i żoÅ‚nierzy. Åšwiadomość ze mam tÄ™ broÅ„ gotowÄ… do strzaÅ‚u sprawiaÅ‚a, że w razie czego nie jestem bezbronny nie dam siÄ™ im ująć bezkarnie – bÄ™dÄ™ strzelaÅ‚! SprawiÅ‚o mi to dużo zadowolenia, przysparzaÅ‚o wiele emocji i pamiÄ™tam o tym do dziÅ›. Nie braÅ‚em udziaÅ‚u w żadnej wiÄ™kszej akcji. CaÅ‚a moja dziaÅ‚alność ograniczaÅ‚a siÄ™ do przenoszenia tajnej prasy, pisanie kredÄ… po murach antyniemieckich haseÅ‚, rozbijaniu szyb w lokalach niemieckich. MieliÅ›my zamiar usunąć niemiecki napis na gmachu ZachÄ™ty, że to jest „Deutsche Kulturhaus „. OglÄ…daliÅ›my ten gmach ze wszystkich stron, staÅ‚y nawet w tym czasie przy tym gmachu wysokie rusztowania, ale w najbliższym otoczeniu tyle byÅ‚o posterunków, żandarmerii, że wydawaÅ‚o nam siÄ™ wprost niepodobieÅ„stwem i skuć tÄ™ napisy bez zwrócenia na siebie uwagi w dzieÅ„ a tym bardziej w nocy. Nic z tego nie wyszÅ‚o. ZrezygnowaliÅ›my. Na kilka dni przed wybuchem powstania rozlepialiÅ›my, afisze, obwieszczenia, że w chwili wybuchu powstania wÅ‚adzÄ™ w mieÅ›cie przejmujÄ… instytucje paÅ„stwa Polskiego i każdy obywatel zobowiÄ…zany jest podporzÄ…dkować siÄ™ nowo powoÅ‚anym wÅ‚adzom.

Mój udziaÅ‚ w Powstaniu Warszawskim też byÅ‚ bardzo krótki. Po nieudanych próbach nawiÄ…zania Å‚Ä…cznoÅ›ci z moim bezpoÅ›rednim dowództwem i z moimi podkomendnymi, po niepowodzeniu doÅ‚Ä…czenia do jakiegoÅ› innego oddziaÅ‚u (brak broni). CaÅ‚a moja walka w powstaniu to: budowanie barykad na rogu Å»elaznej i Ogrodowej, obrzucanie butelkami z benzynÄ… czoÅ‚gów „Panter” idÄ…cych z Woli przy zbiegu ul. Wroniej i ChÅ‚odnej – bez powodzenia, czoÅ‚gi rozniosÅ‚y potężnÄ… barykadÄ™, nasze butelki z benzynÄ… nawet jeżeli trafiÅ‚y celu to nie robiÅ‚y im wiÄ™kszej szkody – popaliÅ‚y siÄ™ trochÄ™ na pancerzu czoÅ‚gu i po jakimÅ› czasie pewnie zgasÅ‚y. Nie mieliÅ›my do dyspozycji: granatów, pancerfaustów, miotaczy pÅ‚omieni, min przeciwczoÅ‚gowych. Jedynym wyraźnym Å›ladem, że jednak toczyÅ‚a siÄ™ tam walka, to byÅ‚ fragment mózgu na Å›cianie muru i plama krwi, która pozostaÅ‚a po jednym z mÅ‚odocianych powstaÅ„ców. BiegaliÅ›my po pierwsze zrzuty na spadochronach jakie dostarczyli nam nasi piloci. PróbowaliÅ›my gasić pÅ‚onÄ…ce domy przy ul. Å»elaznej. BraÅ‚em też udziaÅ‚ w eskorcie grupy jeÅ„ców niemieckich. ByÅ‚ to dość silnie obsadzony punkt oporu okoÅ‚o 20 ludzi b. dobrze uzbrojony. ZnajdowaÅ‚ siÄ™ on w cukierni „Zomera” na rogu ChÅ‚odnej i Å»elaznej, ostrzeliwali siÄ™ oni z okien na 1 piÄ™trze. PoczÄ…tkowe pertraktacje przez naszÄ… grupÄ™ nie przynosiÅ‚y pomyÅ›lnego rezultatu. ProwadziÅ‚ te rozmowy jakiÅ› oficer rezerwy, który co prawda miaÅ‚ jakiÅ› pistolet za pasem, ale jak mówili podobno nie miaÅ‚ do niego amunicji. Przy nim staÅ‚o 2 rosÅ‚ych powstaÅ„ców z opaskami na rÄ™kawach, ale mieli tylko 2 granaty. Nasz oficer Å›wietnie mówiÅ‚ po niemiecku, straszyÅ‚ ich ale nie wiele to dawaÅ‚o, bo byÅ‚ w tej grupie jeden SS-man, a on byÅ‚ nieprzejednany. Dopiero potężny wybuch spowodowany (podobno) wysadzeniem w powietrze kompleksu szkół zamienionych na koszary (róg ChÅ‚odnej i Waliców, do której chodziÅ‚em przed wojnÄ… do Podstawówki wystraszyÅ‚ ich tak bardzo, że zeszli do piwnicy i poddali siÄ™. Po rozbrojeniu ich przez naszych, prowadziÅ‚em caÅ‚Ä… grupÄ™ piwnicami (wyrÄ…banymi w murach przejÅ›ciami ) do domu PPS na ul. Ogrodowej. ByÅ‚em bez broni miaÅ‚em tylko latarkÄ™ elektrycznÄ…. SzÅ‚o za mnÄ… 20 „szkopów” zakurzonych tynkiem, wielu z nich rannych sÅ‚aniajÄ…cych siÄ™ na nogach, podtrzymywanych przez kolegów, pokrwawionych. Ostatni odcinek drogi musieli przejść przez mieszkanie na parterze naszego domu i przez otwarte okno, poprzez wielkÄ… usypanÄ… górÄ™ koksu, dotrzeć podwórzem do piwnic domu PPS, w których mieli być zatrzymani. Niemcy najpierw poprosili i trochÄ™ wody do picia i do umycia siÄ™, potem o jakieÅ› Å›rodki opatrunkowe. Zajęły siÄ™ nimi nasze panie – dostali wszystko – nakarmiÅ‚y i daÅ‚y do co mogÅ‚y do picia. Ich broÅ„ zasiliÅ‚a nasze oddziaÅ‚y Mój brat Jurek też dostaÅ‚ jakiÅ› przedpotopowy karabin (oddaÅ‚ go ktoÅ› z oddziaÅ‚u i zafasowaÅ‚ lepszy po Niemcu), do którego naboje trzeba byÅ‚o wsuwać po jednym, bo nie miaÅ‚ żadnego podajnika. Z tÄ… broniÄ… i z tym oddziaÅ‚em poszedÅ‚ na starówkÄ™. Już go wiÄ™cej nie widziaÅ‚em. (Z informacji nadesÅ‚anej przez PCK wynika, że po powstaniu zostaÅ‚ wywieziony do obozu Gross Rozen Nr więźnia 40530 ; 15.02.1945 r. przesÅ‚any zostaÅ‚ do obozu koncentracyjnego Flossenburg Komando Leitmeritz Nr więźnia 88297, zmarÅ‚ 23.02.1945 r.. Natomiast mnie, po nagÅ‚ym opuszczeniu naszego rejonu przez oddziaÅ‚y powstaÅ„cze 7 albo 8 sierpnia zagarnęły mnie oddziaÅ‚y pacyfikacyjne SS. i UkraiÅ„ców z Oddziałów „RONA „ (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia) . MieliÅ›my dużo szczęścia, bo, po pierwszym impecie, kiedy wszystkich bez pardonu mordowali a domy palili, nas po wyprowadzeniu z domu zagoniono do rozbierania barykad i zasypywania rowów przeciwczoÅ‚gowych w rejonie Leszno róg Wroniej. TrwaÅ‚a wtedy jeszcze wielka strzelanina czoÅ‚gi, za którymi kryli siÄ™ żoÅ‚nierze, ostrzeliwaÅ‚y rejon ulicy Å»ytniej. Na noc zaprowadzono nas do koÅ›cioÅ‚a Å›w. StanisÅ‚awa. Też miaÅ‚em wielkie szczęście, tej nocy nie byÅ‚em wziÄ™ty na rozwaÅ‚kÄ™.

Wiele informacji zawartych w mich notatkach pochodzą z „Rysu Historycznego”, Który opracowali: Hm. Tadeusz Wiśniewski, Podharcmistrz Jerzy Zbroja i Tadeusz Szczęsny. Członkowie Stowarzyszenia Szarych Szeregów Ul „ Wisła „ w Warszawie Chorągwi Warszawskiej, Krąg „Reduta” Wydano w Warszawie w listopadzie 1992 r
Patrz też do poprzedniego wpisu Ludobójstwo na mieszkaÅ„cach Woli – HR

Czytaj więcej

Ludobójstwo na mieszkańcach Woli

Trzydzieści, czterdzieści, a może sześćdziesiąt tysięcy ofiar? Nie znamy nawet przybliżonej liczby. W
pierwszych dniach sierpnia 1944 r. Niemcy dokonali ludobójstwa na cywilnych mieszkańcach Woli. Zbrodnia
ta nie doczekała się poważnych badań
Tekst z archiwum dodatku Plus Minus, sierpień 2009
Jeszcze życie toczyło się normalnie – na tyle, na ile to możliwe pod koniec piątego roku okupacji. Fryzjer na Okopowej strzygł i
golił brzytwą. Na Pańskiej krawcowa przyjmowała poprawki. W małej restauracyjce na rogu Spokojnej i Okopowej można było się
napić kawy. Ulicami jeździły furmanki, a Chłodną – nazywaną Marszałkowską zachodniej Warszawy – mknął tramwaj. Ale ludzie
wciąż mieli przed oczami to, co pozostało po getcie.
Czerwone budynki fabryk mieszały się ze skromnymi domami i kamienicami. Dla 11­letniego Wiesława Kępińskiego Wola była
całym światem. Mieszkał z rodziną w drewnianym domku naprzeciwko parku Sowińskiego, a w jego okolicy żyła cała rodzina.
W fabryce Franaszka nadal produkowano kolorowy papier. Kazimierz Franaszek, potomek powstańca styczniowego, pozostał
wierny dewizie: „U nas wszystko musi być najlepsze”. Podczas wojny wykorzystał to, że zakład nie przeszedł pod zarząd niemiecki,
więc wykonywał znakomitej jakości podrobiony papier ze znakami wodnymi na potrzeby Armii Krajowej. Regularnie wypłacał
pracownikom pobory, dbał o rodziny zabitych i więzionych, angażował się w wyciąganie ludzi z łapanek. Czuć było koniec wojny,
kiedy wybuchÅ‚o powstanie. (więcej…)

Czytaj więcej

Kto poleci za hazard?

Kto poleci za hazard?
Nie jest tajemnicą, że rozpoczęło się już dyskretne szukanie odpowiedzialnych za błędy w tworzeniu ustawy hazardowej. Na czele stawki są dwa nazwiska – wiceministra finansów Jacka Kapicy i wicedyrektor Anny Cendrowskiej
Marek Czarkowski
Od dawna jestem przekonany, że istotą tzw. afery hazardowej nie był nielegalny lobbing, lecz patologie, do jakich doszło w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Pisałem o tym wielokrotnie na łamach „Przeglądu”. Nie sądziłem jednak, że moje poglądy podzielają rządowi oficjele.
Tuż przed Å›wiÄ™tami wielkanocnymi wyciekÅ‚y do mediów wystÄ…pienia pokontrolne Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dotyczÄ…ce oceny prac nad tÄ… ustawÄ…. To miażdżąca krytyka dziaÅ‚aÅ„, zwÅ‚a-szcza resortu finansów, idÄ…ca dalej niż najsurowsze oceny mediów. (więcej…)

Czytaj więcej

Czy naprawdę nie ma w Polsce ludzi mądrych odważnych, którzy wytkną błędy rządzącym politykom?

OglÄ…dajÄ…c w TV programy poÅ›wiÄ™cone katastrofie i jej tragicznych skutkach brak mi w tych wypowiedziach jakiejkolwiek rzetelnej refleksji dotyczÄ…cej tego wydarzenia. SÅ‚yszÄ™ tylko jacy to wspaniali, mÄ…drzy, kochajÄ…cy PolskÄ™ ludzie zginÄ™li. Wiadomo, że po Å›mierci każdej osoby mówić siÄ™ powinno tylko dobrze. Ale czas nagli. W trybie konstytucyjnym obowiÄ…zki Prezydenta przejÄ…Å‚ marszaÅ‚ek sejmu i wyznaczy termin wyborów, które nie później niż w czerwcu muszÄ… siÄ™ odbyć. Zmiany na każdym szczeblu nawy paÅ„stwowej w sejmie, senacie, w rzÄ…dzie w partiach bÄ™dÄ… ogromne. Wszystko wskazuje na to, że ci sami politycy, którzy doprowadzili do katastrofy szykujÄ… siÄ™, by dalej rzÄ…dzić. Nie wolno do tego dopuÅ›cić, trzeba powiedzieć im jacy sÄ… i jakie skutki przyniosÅ‚y ich trwajÄ…ce ponad 20 lat rzÄ…dy. Przecież w bezsensownej walce miÄ™dzy sobÄ… nie potrafili zadbać o wÅ‚asne bezpieczeÅ„stwo zginÄ™li. PrzyglÄ…dajÄ…c siÄ™ na co dzieÅ„ dziaÅ‚alnoÅ›ci naszych polityków dostrzegaÅ‚em ich maÅ‚ostkowość, brak troski o dobro narodowe, krÄ™tactwo i mÅ›ciwość. Gdybym byÅ‚ wierzÄ…cym powiedziaÅ‚bym „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”. Przecież to Oni przedstawiciele prawicy sÄ… winni wszystkich wielkich katastrof jakie przeżywamy w ostatnich latach i wczeÅ›niej. (Przecież skutki Powstania Warszawskiego, to też ich zasÅ‚uga). Oprócz tej w SmoleÅ„sku – Krach Finansowy, też ich dzieÅ‚o. Tak zachwalany Wolny Rynek nie może istnieć bez niebotycznych dotacji przez paÅ„stwo. OpowieÅ›ci o Demokracji, Prawach CzÅ‚owieka, o SolidarnoÅ›ci i PaÅ„stwie Obywatelskim, to wielkie kÅ‚amstwa. Różnice w dochodach sÄ… ogromne i wciąż rosnÄ…. Jak wielki procent dzieci w Polsce, jest gÅ‚odnych, roÅ›nie bezrobocie, roÅ›nie ilość ludzi bezdomnych. Oto dzieÅ‚o naszych polityków. Najgorsze jest to, że paÅ„stwo po wyprzedaniu majÄ…tku Narodowego, zbudowanego w okresie PRL, nie ma pieniÄ™dzy na nic. Tonie w dÅ‚ugach. Deficyt na niespotykanym poziomie. DbajÄ… tylko o wÅ‚asne dochody.  Dziw bierze, że nie bojÄ… siÄ™ buntów ludzi zdesperowanych, o których docierajÄ… sygnaÅ‚y z Grecji, Francji, Niemiec i innych części Å›wiata? PamiÄ™tajcie Historia was oceni!

Czytaj więcej

Masoni

W Przeglądzie Nr 14/2010 Bardzo ciekawy artykuł. Waldemar Gniadek, Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski opowiada o historii masonerii.

W rozmowie z Krzysztofem Pilawskim poruszają kwestie, które są mi bliskie. Zdecydowałem się na umieszczenie tego tekstu moim blogu niech przynajmniej moja rodzina zapozna się z tym tekstem. HR.

Pod fartuszkiem
Wśród ojców założycieli obywatelskiej, nowoczesnej, europejskiej Polski było wielu masonów. Wolnomularze pomogli w ukształtowaniu się liberalnej światopoglądowo i zaangażowanej społecznie inteligencji
Krzysztof Pilawski
Temat masonów pojawia siÄ™ zazwyczaj przy okazji wydania kolejnego powieÅ›ciowego thrillera w rodzaju „Kodu Leonarda da Vinci” lub „Zaginionego symbolu” Dana Browna. Tymczasem niewiele osób wie, jak wiele Polska zawdziÄ™cza masonom.
Masoneria, choć odwoÅ‚uje siÄ™ do Å›wiata starożytnego – m.in. króla Salomona, architekta Hirama oraz wzniesionej przez nich Å›wiÄ…tyni jerozolimskiej (Salomona) – wywodzi siÄ™ z wieku Å›wiatÅ‚a, czyli OÅ›wiecenia. Adam Mickiewicz, który należaÅ‚ już do innej epoki, w „Odzie do mÅ‚odoÅ›ci” (CzesÅ‚aw MiÅ‚osz nazywaÅ‚ jÄ… odÄ… masoÅ„skÄ…) przekazaÅ‚ myÅ›li bliskie także oÅ›wieceniowym wolnomularzom. Patrzyli oni na ziemiÄ™ jak na otoczony od wieków ciemnÄ… mgÅ‚Ä… „obszar gnuÅ›noÅ›ci zalany odmÄ™tem”. Uważali, że „w krajach ludzkoÅ›ci jeszcze noc gÅ‚ucha”. Wobec tego postawili sobie zadanie: „Dalej, bryÅ‚o, z posad Å›wiata! / Nowymi ciÄ™ pchniemy tory”. Do realizacji tego celu konieczne byÅ‚o wspólne dziaÅ‚anie: „Opaszmy ziemskie kolisko! / Zestrzelmy myÅ›li w jedno ognisko / I w jedno ognisko duchy!…”.
DziÄ™ki zbieżnoÅ›ci idei i czynów „PryskajÄ… nieczuÅ‚e lody/ I przesÄ…dy Å›wiatÅ‚o ćmiÄ…ce; / Witaj, jutrzenko swobody, / Zbawienia za tobÄ… sÅ‚oÅ„ce!”. Gdy oko sÅ‚oÅ„ca „ludzkoÅ›ci caÅ‚e ogromy” przeniknie „z koÅ„ca do koÅ„ca”, dzieÅ‚o zostanie wykonane.
Choć OÅ›wiecenie, co podkreÅ›laÅ‚ historyk i najwybitniejszy polski znawca wolnomularstwa, Ludwik Hass, nie narodziÅ‚o siÄ™ w lożach, to wolnomularstwo byÅ‚o jednym z najważniejszych oÅ›rodków popularyzujÄ…cych idee oÅ›wieceniowe, przekÅ‚adaÅ‚o je na jÄ™zyk praktyki: od gospodarki i polityki po oÅ›wiatÄ™ i kulturÄ™. Mam na myÅ›li masoneriÄ™ liberalnÄ…, bo wolnomularstwo miaÅ‚o wiele twarzy – także mistycznej zabawy urozmaicajÄ…cej życie znudzonym arystokratkom.
Gdy w 1764 r. StanisÅ‚aw August Poniatowski objÄ…Å‚ tron Rzeczypospolitej, tego oÅ›wieconego sformowanego Europejczyka otaczaÅ‚a ciemna, nieokrzesana masa szlachecka. Przed pchniÄ™ciem kraju „z posad” i skierowaniem go „na nowe tory” należaÅ‚o jÄ… oÅ›wiecić i ociosać. (więcej…)

Czytaj więcej

Moja praca w PRL-u

Oglądając telewizję, słuchając radia jestem zalewany informacjami, w jakim to podłym ustroju żyłem ja i moja rodzina.
Stopniowo będę publikował, różnego rodzaju dokumenty i zdjęcia, które pokażą, jak się żyło przeciętnemu obywatelowi.
Niech przemówią fakty.
Fragment pamiętnika dotyczący pracy w PRL-u.

20.04.1949 Po odbyciu dwuletniej służby wojskowej, idę do cywila.
21.04.1949 OtrzymujÄ™ skierowanie do pracy Stoczni GdaÅ„skiej. 1.05.1949 PracujÄ™ w stoczni. Jako tokarz,po okresie próbnym zwolniÅ‚em siÄ™. 06.1949 Rozpoczynam pracÄ™ w GdaÅ„skich ZakÅ‚adach Maszyn Elektrycznych M11 we Wrzeszczu ul. BiaÅ‚a Nr.7 – jako tokarz.

1-maja-1950-r-w-m-11.png
 1-maja-1950-r-2-w-m-11.png

(więcej…)

Czytaj więcej